Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Logowanie
X  
Login:
Hasło:
 
  Nie masz konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Odzyskaj hasło
Nie dostałeś linku aktywacyjnego? Wyślij go ponownie
 
Profil użytkownika

lolus

Zamieszcza historie od: 16 maja 2011 - 19:07
Ostatnio: 26 marca 2012 - 17:33
  • Historii na głównej: 2 z 4
  • Punktów za historie: 1762
  • Komentarzy: 43
  • Punktów za komentarze: 68
 
17 stycznia 2012, 15:25 przez lolus (PW) | Do ulubionych
Dzisiaj w pracy przypomniała mi się zabawna(nie dla wszystkich historyjka.
Kiedy zaczynałem swoją przygodę z pracą w młodym wieku postanowiłem
zatrudnić się na budowie u sąsiada jako pomocnik, tak na wakacje by sobie dorobić.
Na jednej ze stawianych domów był bardzo nieprzyjemny kierownik budowy, młody, niedawno co skończył studia, uważał się za wielkiego znawce, znał się na wszystkim itd...
Natomiast inwestor był osobą dość chciwa i wszystkie materiały kupował jak najtańsze nie patrząc na ich jakość.

Pewnego dnia zjawił się kierownik budowy (a był to dzień przed zalewaniem stropu) i stwierdził że idzie sprawdzić jak nam idzie. Przed wejściem na górę ostrzegłem go że gary ( http://www.betax.com.pl/admin/library/xinha/plugins/ImageManager/demo_images/BETAX-pustak-czterokomorowy.jpg ) są kiepskiej jakości (kruszyły się w rękach) i żeby chodził po belkach żelbetowych stropowych. Facet zaczął się na mnie wydzierać, że taki gówniarz nie będzie go uczył jak ma chodzić, bo on skończył studia i się zna, a po belkach nie będzie chodził, bo to niewygodne i na drutach można skręcić sobie nogę. Już chciałem mu odpyskować ale sąsiad chwycił mnie za ramię i pokiwał głową, że nie warto.

Weszliśmy na górę i idziemy. Pierwszy kierownik budowy (okrakiem po garach, a za nim sąsiad i ja po belkach, bo bezpieczniej). Nagle pod kierownikiem dwa gary pękły, a on spadł i idealnie swoimi rodzinnymi klejnotami przywalił w drut będący częścią belki stropowej, facet stracił przytomność i musieliśmy go znieść i wezwać karetkę.

Po całym zajściu kierownik już się nie pojawił na budowie, a sąsiad mi powiedział parę miesięcy później (po tym jak wróciłem już do szkoły), że dowiedział się od innego kierownika o tym iż tamten stracił jedno jądro i zrezygnował z bycia kierownikiem na budowach po wypadku u nas.

budowa

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 605 (Głosów: 637)
zarchiwizowany
7 sierpnia 2011, 23:19 przez lolus (PW) | było | Do ulubionych
historia z dzisiaj o nieuczciwym sprzedawcy samochodu.

ostatnio zainteresowały mnie wyprawy ze znajomymi w różne trudniej dostępne części kraju, a
w dodatku niedługo mi się powiększy rodzina więc postanowiłem kupić nowy samochód. Ze względu na te dwie sytuacje postanowiłem że będzie to SUV, a że nowe auta są delikatne i przekładnie napędu są elektroniczne to postanowiłem kupić używanego jeepa grand cheeroky 2.
By znaleźć auto w dobrym stanie wybrałem jeden z najdroższych na allegro, ładnie się prezentował ale nauczony nie brać kota w worku postanowiłem go sprawdzić sprzedawca chętnie zabrał go do stacji kontroli pojazdów (której właścicielem jak się okazało był jego znajomy) gdzie po badaniu zapewniono mnie ze jest w bardo dobrym stanie, z tego powodu iż byli to znajomi zażyczyłem sobie wizyty w serwisie za którą chciałem zapłacić, wtedy facet zaczął coś kręcić ze nie trzeba itd ale się uparłem no i w końcu się zgodził. Zażyczyłem sobie bardzo wnikliwej kontroli, po której wyszedł do mnie kierownik serwisu z mina jak by zobaczył ducha i powiedział że muszą zatrzymać dowód rejestracyjny i samochód, że ten pojazd nie może jeździć po drodze a tym bardziej w teren gdyż jest zespawany z co najmniej dwóch innych pojazdów i że wzywają policje w ten sposób facet pozbył się samochodu a co mu za takie coś grozi to nie wiem ale stacja w której było robione pierwsze badanie prawdopodobnie straci licencje.
Nie rozumiem jak ludzie mogą sprzedawać taki złom i to za najwyższą cenę wiedząc jakie jest przeznaczenie tych pojazdów.

P.S.
auto kupiłem parę kilometrów dalej od starszego pana z którym ponownie odwiedziłem ten serwis za 10 tys zł mniej w naprawdę idealnym stanie technicznym, jedynie oponki do wymiany, a dziewczyna (nie bierzemy ślubu mimo że dziecko w drodze) odziedziczy prawie nowe audi.:D

kupno pojazdu

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (Głosów: 197)
14 czerwca 2011, 18:54 przez lolus (PW) | Do ulubionych
Historia dosłownie sprzed kilkunastu minut o włamywaczu i stróżu z piekła rodem (pupilku mojej dziewczyny o imieniu sparky)

Moja dziewczyna
była u mnie od wczoraj, a 1,5 godziny temu byłem ją odwieźć do domu. Dojeżdżamy i widzimy że drzwi od balkonu są otwarte. Szybko wziąłem klucz do kół z bagażnika i wchodzimy do domu, wtedy usłyszeliśmy wołanie o pomoc (włamywacz usłyszał ze ktoś wchodzi do domu i zaczął wołać pomocy). Już samo wołanie brzmiało zabawnie. Facet krzyczał: pomocy!!! ten smok mnie zje!!! ratunku!!!
Wbiegamy szybko na górę, widzimy gościa leżącego na podłodze w bezruchu i trzymającego w ręku biżuterie mojej dziewczyny. Pod włamywaczem była mokra plama (najprawdopodobniej się zesikał ze strachu), a nad nim stoi sparky z uniesionym korpusem, otwartą paszczą w pozycji bojowej i syczy. Gość wciąż krzyczy żeby mu pomóc, zabrać tego smoka bo boi się, że go zje. Szybko zadzwoniliśmy na policje. Ta po kilku minutach się zjawiła i zabrała gościa. Jak się okazało dziewczyna wypuściła sparkiego by sobie pobiegał po domu wczoraj, a gdy wpadłem po nią w pośpiechu zapomniała go zamknąć. Włamywacz wszedł w nocy przez uchylone okno balkonowe do domu i obudził śpiącego gdzieś sparkiego jak przeszukiwał dom w momencie, kiedy go zobaczył wystraszył się i zemdlał, a gdy się obudził i zobaczył sterczącego nad nim zwierza postanowił się nie ruszać i czekać na właścicieli.

Pewnie wszyscy chcieli by wiedzieć czym jest nasz bohater spakry? Otóż sparky to dorosły samiec legwana zielonego mający ponad 1,5m długości.

dom/włamywacz

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 865 (Głosów: 911)
zarchiwizowany
9 czerwca 2011, 23:14 przez lolus (PW) | było | Do ulubionych
sporo tutaj historii o moherach wiec dodam swoją zresztą pierwsza historie która mi się przytrafiła rok temu

koledze popsuł się
samochód a że biuro mojej formy znajduje się niedaleko komisariatu postanowiłem po drodze go podrzucić (jest on policjantem) a że było gorąco i spory korek to jechaliśmy z otwartymi oknami (nie przepadam jeździć z włączoną kilmą - ważne) oboje lubimy słuchać rocka/metalu a ja w dodatku mam długie włosy no i stojąc w korku dość głośna muzykę wydobywającą się z samochodu usłyszała pewna moherowa babcia odwróciła się w naszą stronę i zaczęła coś krzyczeć nagle podniosła dość spory kamień i rzuciła nim w kierunku samochodu pech chciał ze trafiła prosto w reflektor i go rozbiła. kolega szybo wyskoczył z samochodu zatrzymał babcie i zadzwonił po swoich znajomych z pracy babcia w tym czasie krzyczała wyzywała nas od satanistów, używała niecenzuralnych słów, policjantów też zwyzywała. Cała sprawa zakończyła się w sądzie gdzie również jej język nie był zbyt miły dla ucha za to wyrok bardzo mnie usatysfakcjonował.

2000zł grzywny za obrazę funkcjonariuszy na służbie 500zł kary porządkowej za obrazę sądu i niecenzuralne słownictwo 1500zł za wymianę reflektora w ASO (samochód to nowe audi a4) i drugie 1500zł dla mnie za straty moralne.

Zastanawia mnie tylko czy warto było wydać 5500zł bo nie podoba jej się styl ubierania i muzyka jaką słuchają inni?

moher/droga

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 195 (Głosów: 253)

1