Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

mabmalkin

Zamieszcza historie od: 4 stycznia 2017 - 1:24
Ostatnio: 16 lipca 2018 - 15:05
  • Historii na głównej: 79 z 90
  • Punktów za historie: 14160
  • Komentarzy: 473
  • Punktów za komentarze: 2020
 
poczekalnia
Sytuacja z dziś, sami oceńcie kto był piekielny.

To, że teściowa zmarła oczywiście wiedzą wszyscy w okolicy. A "uroki" wsi takie, że jeżeli umarł ktoś z TAKIEGO DUŻEGO domu z TAKIM DUŻYM OGRODEM itp. To znaczy, że spadek w miliardach monet pozostawił.
Cóż, po teściowej nie zostało nic poza długiem do spłacenia, ale mniejsza o to. O tym nikt z rozsiewających plotki nie pomyślał ;).

O takim "gadaniu" dowiadujemy się głównie od rodziny P. Która tutaj mieszka (telefon od kuzynki z pytaniem czy to prawda, że kupiliśmy nowy dom; telefon od ciotki czy to prawda że wyprowadzamy się za granicę itp.) Po jakimś czasie zrozumieli, że nie dostaliśmy nic, ale przekazują nam żartobliwie co lepsze "podejrzenia", zasłyszane z miejsca pracy. Kuzynka P. Prowadzi tutaj własny sklep (jedyny w okolicy) i właśnie to on jest jednym z głównych "punktów" głośnych debat przede wszystkim starszych ludzi na różne tematy. Z czasem zaczęliśmy mieć dość plotek, telefonów (od dalszej rodziny) i domysłów.

Wczoraj robiliśmy grilla ze znajomymi P.
Jego kolega kupił sobie ostatnio auto; nie prosto z salonu, ale rocznik 2014, zadbane i ogólnie wizualnie robi wrażenie. Przyjechał nim do nas. Miał nie pić nic,ale wyszło inaczej. Stanęło więc na tym, że przyjedzie po niego żona a my auto odwieziemy jutro pod jego dom (wiocha obok). Dziś rano zgodnie z obietnicą wsiadamy w auto kolegi, a że sklep otwarty do 13* to postanowiliśmy zatrzymać się żebym skoczyła po bułki i zgrzewkę wody.
Wchodzę, biorę co miałam wziąć i czekam w kolejce. Obsługuje (k)uzynka P. Moja kolej.
J-Hej, tylko woda będzie. I bułki trzy.
(k)-(podaje cenę)... Oo, co to nowe auto sobie kupiliście? Przecież P. kupił dwa miesiące temu chyba?
J- (czuję wzrok ludzi na sobie) A no wiesz... Tyle pieniędzy po śmierci mamy dostaliśmy, że jeszcze chyba ze dwa kupimy, tak o, żeby stały przed domem i oko cieszyły.


Podłożą nam ogień pod dom czy nie?

*Wiem, że niedziela niehandlowa dziś, ale jak już wspomniałam, sklep należy do kuzynki P. To tak jakby ktoś chciał się "przyczepić".

ludzie zazdrość plotki

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (82)
poczekalnia
Jak ja kocham papierologię i politykę mojej uczelni...
1,5 miesiąca załatwiania praktyk. Donoszenia papierów na uczelnię i do placówki, w której praktyki miały być, zaświadczenie o niekaralności, ubezpieczenia, polisy, druki, ksera...

Wszystko po to, by w umówionym terminie jechać 100km na uczelnię po ostatni podpis prodziekana i dowiedzieć się na miejscu, że musiał nagle wyjechać. Od poniedziałku miałam zaczynać. Ale co tam, studenci przecież "mają czas"...

Uczelnia parodia praktyki

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 63 (75)
poczekalnia
W jednej z dzielnic mojego rodzinnego miasta otworzono kebab. Jedyny w promieniu jakichś 30km; zresztą- tu są dwie pizzerie na krzyż i jedna restauracja, w której można mieć pewność, że po zjedzeniu czegokolwiek innego niż pizza nie umrzemy.

Akurat wracaliśmy z moim P. z większych zakupów, a że po drodze, to postanowiliśmy zatrzymać się w nowym lokalu; raczej nie często spożywamy tego typu jedzenie, no ale raz na jakiś czas czemu nie.
Lokal dość mały, obsługa w postaci starszej kobiety za barem i kucharz o nieco ciemniejszej karnacji. Zamówiliśmy, usiedliśmy przy stoliku i czekamy.
W pewnym momencie wszedł [ch]łopak- na moje oko jakieś 17-18 lat. Przywitał się i spytał [p]ani za barem, dlaczego nie można zamówić jedzenia z dowozem do domu, mimo, iż mają to w swojej ofercie.

p-Aa...bo wiesz, jeszcze kierowcy nie znaleźliśmy. Szukamy.
(Żadnego ogłoszenia na ten temat przy wejściu nie widziałam; strony internetowej nie posiadają)
ch- Tak? To świetnie! Bo wie pani, ja w tym roku maturę pisałem i szukam czegoś dorywczo na wakacje. Mam prawo jazdy na auto, w tamtym roku rozwoziłem pizzę z XYZ.
p-To poczekaj, zawołam [sz]efa.

Przychodzi szef. Język polski kulał mocno, ale można było zrozumieć sens całej rozmowy (w swojej historii dialog napiszę dla Was już "normalnie" ;) ).

sz-Dzień dobry. O co chodzi?
ch- Dzień dobry. Podobno szukają państwo kogoś do rozwożenia jedzenia. Mam prawo jazdy, jestem już pełnoletni i szukam pracy na wakacje.
sz- A masz swoje auto?
ch-Mam...niewielkie ale mam. A to wy nie posiadacie własnego?
sz- Jeszcze nie. No dobra, mógłbyś pracować od poniedziałku do soboty, niedziela wolna. I jak chcesz to jeden dzień w tygodniu możesz też mieć wolny.
ch- Wspaniale. A jak z umową? O dzieło czy zlecenie? Jakie macie stawki? I ile dostawałbym na paliwo?
sz- (Wzmiankę o umowie przemilczał) No jak się będziesz starał to 5zł za godzinę. I po co ci na paliwo? Przecież masz auto.

Mi opadło wszystko, P. też. W obawie przed jakimś napluciem do jedzenia, nie odezwaliśmy się ani słowem. Za to chłopak zachował się moim zdaniem dobrze- zaśmiał się szefowi prosto w twarz, popukał w czoło i wyszedł, na odchodne oświadczając, że tania siła robocza go nie interesuje i że za takie stawki to raczej długo tutaj nie pociągną.
Pewnie i tak znajdzie się jakiś "jeleń".

A kebab mocno średni ;)

praca dorywcza gastronomia młodzież

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (105)

1