Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Logowanie
X  
Login:
Hasło:
 
  Nie masz konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Odzyskaj hasło
Nie dostałeś linku aktywacyjnego? Wyślij go ponownie
 
Profil użytkownika

merigold

Zamieszcza historie od: 26 stycznia 2012 - 20:21
Ostatnio: 3 kwietnia 2012 - 14:49
  • Historii na głównej: 8 z 12
  • Punktów za historie: 5197
  • Komentarzy: 17
  • Punktów za komentarze: 28
 
20 lutego 2012, 9:12 przez Zelda (PW) | Do ulubionych
Moja przyjaciółka, M., została wdową w młodym wieku. I choć życie porządnie dało jej w kość, to najbardziej dopiekła jej... instytucja pomocy społecznej.

Dziewczyna znalazła się w naprawdę trudnej sytuacji: wdowa, dwadzieścia kilka lat, bez pracy, za to z małymi dziećmi. Mąż odszedł parę dni po tym, jak wprowadzili się do nowego mieszkania - na które wzięli niebotyczny kredyt. Wszyscy pomagali M., jak mogli, ale nie chciała być zawsze na garnuszku rodziny i przyjaciół. Pomyślała: "Byle żul ze spracowaną wątrobą dostaje pomoc od państwa, a mi się bardziej należy. Pójdę i poproszę o zapomogę, bo zebrało się dużo wydatków". Jak pomyślała, tak zrobiła.

Więc wyobraźcie sobie jej minę, gdy po naświetleniu swojej dramatycznej sytuacji w placówce MOPS-u, usłyszała od Baby Przy Biurku:
- Pani ubiera się za dobrze, żeby rzeczywiście potrzebować pomocy. Naprawdę, proszę sobie na przyszłość nie żartować. Ludzie mają większe problemy i to im musimy pomóc w pierwszej kolejności.

Tak, moi mili... Piekielne kobietki na ciepłych, państwowych posadkach prędzej wspomogą patologię, niż potrzebującą matkę...

miejski ośrodek pomocy społecznej

Skomentuj (62) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 599 (Głosów: 657)

1