Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

mikado188

Zamieszcza historie od: 30 października 2010 - 14:27
Ostatnio: 25 lutego 2017 - 21:25
  • Historii na głównej: 13 z 19
  • Punktów za historie: 5289
  • Komentarzy: 176
  • Punktów za komentarze: 951
 
[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
25 lutego 2017 o 21:25

Przywłaszczenie też jest penalizowane z kodeksu karnego, więc "znalezione nie kradzione" niezbyt się babce udało.

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 13) | raportuj
10 lutego 2017 o 19:44

Lekarz ma prawny obowiązek poinformować pacjenta o chorobie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
9 lutego 2017 o 23:05

@zyxxx: Jak teraz obchodzą płacę minimalną?

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
6 lutego 2017 o 23:45

Mieszkam na osiedlu, na którym jest dużo emerytów. Po mojej stronie ulicy jest kiosk i przystanek autobusowy, po drugiej stronie ulicy jest apteka. Dziadki i babcie notorycznie przechodzą na dziko przez ulicę do i z tej apteki. Pasy 20 metrów po lewej. Ale biec truchcikiem na dziko jest łatwiej niż przejść 20 metrów do pasów, przejść przez pasy i pójść 20 metrów na przystanek. Żałuję, że policja prawie tu nie jeździ.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
5 lutego 2017 o 23:03

@maulwurf: Kelnerki, które ja widziałam były mocniej umalowane niż te na zdjęciu. To natomiast jak mnie obsłużyła kelnerka nie ma znaczenia w przypadku podjęcia zatrudnienia, kelner przede wszystkim reprezentuje siebie. Poza tym widzę, że zgrabnie ominęłaś ostatnie zdanie komentarza "Przynajmniej tak było w lokalu w centrum, na starym mieście było lepiej pod tym względem."

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
5 lutego 2017 o 16:16

@mietekforce: Teraz weszła ta ustawa o minimalnej stawce za umowy zlecenie i o dzieło i rozszerzającą władzę PIP, więc podejrzewam, że warunki się zmieniły. Ja się starałam o pracę tam pod koniec 2015 roku.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 12) | raportuj
5 lutego 2017 o 0:36

@KoparkaApokalipsy: Pierogarnie nie pierogarnię. To jest sieć. I nie, nie zamieniała się w strip club. Może się źle wyraziłam, dla mnie wymaganie, by w środku dnia dziewczyny miały czerwone usta (lub jakimś zbliżonym kolorze)+ kreska nad okiem i może jakiś cień, to już jest mocny makijaż. W każdym razie w restauracjach hoteli w centrum Warszawy, gdzie koniec końców pracowałam, coś takiego było niedopuszczalne.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 14) | raportuj
5 lutego 2017 o 0:04

@ZebraPajama: Jadłam tam wcześniej jako klientka i przynoszenie pierogów na raty (po 5 minutach od podania głównego talerza przyniesiono mi 2 brakujące pierogi na małym talerzyku) i podanie mi pękniętego czajnika nie nazwałabym wysokim poziomem. Sama kelnerka też nie była zbyt miła. Przynajmniej tak było w lokalu w centrum, na starym mieście było lepiej pod tym względem.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
4 lutego 2017 o 22:17

@LPP: Zapraszam na UW na zajęcia dla osób z Erazmusa. Hiszpanie po angielsku mówią strasznie, nie idzie ich zrozumieć, i nie mam tu na myśli silnego akcentu. Fakt, że egzamin dla takich był z otwartymi podręcznikami też dużo mówi. Koleżanka wyjechała na staż do Hiszpanii i mimo, że miał być w języku angielskim, to niektórzy profesorzy po prostu tak słabo mówili w tym języku, że część wykładu było normalnie po hiszpańsku. Wg koleżanki stoi za tym po prostu charakterystyczne dla południowych krajów lenistwo.

[historia]
Ocena: 18 (Głosów: 24) | raportuj
26 stycznia 2017 o 20:46

Mój ojciec podobnie lubi życie innym ustawiać, co gorsza matka także. Ojciec co roku na wigilii dopier**** się do kuzynki, która mając 33 lata ośmiela się nie mieć dzieci, a ostatnio dokleił się do mojego brata i go za wszelką cenę z jego dziewczyną próbuje ożenić. Fakt, że brat przez następne 3-5 lat nie zamierza się żenić już go gułano obchodzi. O tym, że mamy żyć w miejscowości X a nie w mieście Y, bo on interesa w X kręci i trzeba przejąć te interesa to już nie wspomnę.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
24 stycznia 2017 o 22:04

Taa...7 lat temu jak studiowałam w Toruniu zabiła mnie oferta, którą znalazłam na słupie - do wynajęcia dwupokojowe mieszkanie po remoncie dla SZEŚCIU osób - 475 zł za osobę + opłaty. W tamtym czasie za 400-500 zł można było spokojnie wynająć jednoosobowy pokój, a nie gnieździć się we troje w pokoju lub w sześcioro w mieszkaniu. A jak komu taki tłok nie przeszkadzał, to szło się do akademika i mieszkało za 250 zł bez żadnych dodatkowych opłat.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
22 stycznia 2017 o 22:08

Ostatnio podszedł do mnie facet, żeby mu receptę wykupić. Jednocześnie wyciągnął z kieszeni paczkę i odpalił papieroska. Nie wykupiłam. Skoro na papieroski jest to i na leki powinien mieć.

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 12) | raportuj
18 stycznia 2017 o 18:10

Dla mnie powinna w ogóle być wydzielona oddzielna strefa i szatnie dla dzieci i takich rodziców. Sama korzystam z basenu w mojej miejscowości i powiem o dwóch sytuacjach - pierwsza - dzieciak bynajmniej nie malutki, bo już około 7 letni wysikał się w szatni, do spływu w podłodze, za kotarą, zanim zorientowałam się co zaszło (szum jak się okazało moczu słyszałam, ale sądziłam, że ktoś kąpielówki wyżyna)mamusia ze sprawcą już się ulotnili. Drugi przypadek - dzieciaki grały w piłkę wodną i to dość agresywnie. Czy grały w strefie rekreacyjnej? Nie, grały na torach, wśród normalnie robiących długości pływaków. Czekałam tylko jak któremuś piapszną tą piłką w głowę.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
18 stycznia 2017 o 18:01

No, a la tego wchodzenia do gabinetu - jak miałam 12 lat mniej więcej, musiałam przejść wizytę u ginekologa w Centrum Zdrowia Dziecka. Pomijam niemiłą lekarkę - chodzi o badanie - trzeba było ode mnie pobrać wymaz ze śluzu - musiałam usiąść na "samolociku". Żadnej kotary czy przykrycia - z sąsiedniego gabinetu przychodziły sobie pielęgniarki, co rusz zerkając w moją stronę i myjąc szklanki po kawie czy herbacie w tej samej umywalce, w której lekarz myła ręce. Drzwi oczywiście otwarte i co rusz wchodzili pacjenci "o coś zapytać". Trauma. Najlepsza była w tym wszystkim moja matka, która nie dość, że nie zwróciła lekarce uwagi, to jeszcze stwierdziła, że "przecież nic się nie stało". Następny raz poszłam do ginekologa dopiero jak miałam 20 lat, bo wcześniej mnie po prostu cofało ze złości jak tylko o takiej wizycie pomyślałam.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:36

@Katapulta: "Tudzież" już poprawiłam.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:30

@Agatorek: Nie kpię z różnicy wieku. Po prostu nie pamiętam jak wołała tego mężczyznę i nie wiem czy to był partner czy ojciec. Ja bywałam np z moim ojcem w jego miejscu pracy czy spotykałam jego kolegów i zdarzyło się, że jeden znajomy ojca też sądził, że jestem "koleżanką", a nie córką.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:26

@timka: Pierwszy przypadek był w hotelu, stąd 10 zł/h, na cateringach (pozostałe historie) dostawaliśmy 12 zł/h jeżeli było się początkującym. Z szatni dodatkowo dostawało się około 80-120 zł napiwków.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
16 stycznia 2017 o 20:55

@bloodcarver: To w zasadzie nie pracodawca tylko hotel, a raczej menagerowie. Za pojedyncze stłuczki się nie płaciło, ale jak ktoś wywalił się z całą tacą szkła, albo talerzy na śniadaniu to już płacił, bo za duża strata. Niestety kierownicy w hotelach dzielą się na fajnych, normalnych i wujowych. Agencji bardziej opłaca się obciążyć/zwolnić pracownika i skołować na jego miejsce kogoś innego niż stracić klienta.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
15 stycznia 2017 o 21:24

Spytałabym czy u państwa w rodzinie złodziejstwo to fach przekazywany z pokolenia na pokolenie?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
13 stycznia 2017 o 22:39

Tja. Mnie osobiście wku*wiał oddział Deutsche Banku na Jerozolimskich - osoba obsługująca kasę była jednocześnie osobą zajmującą się zakładaniem lokat i funduszy inwestycyjnych. Była jedna taka osoba na oddział. Ergo - ktoś przyszedł założyć lokatę? Super, stałeś w kolejce 40 minut i nie mogłeś wypłacić pieniędzy z konta, sprawdzić czy wypłata doszła itp

[historia]
Ocena: 28 (Głosów: 30) | raportuj
11 stycznia 2017 o 16:58

Ojciec głupotę zrobił, bo zapewne wie jakim indywiduum jest była (?) partnerka,a dał kasę dziecku, które penie tak samo niezaradne jak matka i nie umiało się postawić, gdy ta mu zabrała pieniądze. Powinien skontaktować się ze szkołą i wpłacić bezpośrednio osobie organizującej wycieczkę.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
11 stycznia 2017 o 14:13

@cheburashka: "z ekspresu oznacza kawę bez fusów, drodzy państwo, nie espresso" - no przykro mi, ale w tym przypadku oznaczało espresso. Inaczej burzyłby się czemu tej kawy tak mało. A świat się zmienia - trzeba być elastycznym, nawet mając te lat 50 trzeba myśleć i dowiadywać się nowych rzeczy, a nie tkwić mentalnie w latach siedemdziesiątych. Miałam klientów starszych, około siedemdziesięcioletnich, którzy wiedzieli co to espresso, americano, a jeżeli nie, to potrafili spokojnie opisać o co im chodzi. Najłatwiej jak w przypadku powyższych nawarczeć i zmieszać kelnera z błotem.

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 17) | raportuj
10 stycznia 2017 o 19:38

@didja: no, ja podstawówkę to skończyłam prawie 15 lat temu, wtedy nie było 500 +. Alimentów jak mówię nie płacił (chyba, że fundusz alimentacyjny wypłacał), karty dużej rodziny wtedy nie było, w miejscowości nie było komunikacji miejskiej. Wiem, że koleżanka wtedy nie chodziła do stołówki na obiady. Jej matka była żoną numer 3, obecnie wszystkie córki są dorosłe; może dzieci z kolejnych małżeństw się na coś załapały, za moich czasów nie było takiego socjalu jak dziś.

[historia]
Ocena: 32 (Głosów: 34) | raportuj
10 stycznia 2017 o 18:32

Volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się krzywda. To w kontekście tej panienki, co z knurem przestaje. Kiedyś pewnie pożałuje. Ja osobiście mam trochę inny przypadek - ojciec mojej koleżanki z podstawówki był pięciokrotnym rozwodnikiem. Z każdą partnerką dzieciów w liczbie od 1 do 3. Alimenty niepłacone, bo kto by na taki przychówek zarobił? Motywacji żon numer 4 i 5 kompletnie nie rozumiem. Skoro 3 czy 4 razy się rozwodził to czemu miałby nie rozwieść się kolejny? Jak na poprzednie dzieci nie płaci, to czemu na te zrobione z nią miałby akurat płacić? Żonki o przeszłości męża wiedziały, choćby z tego powodu, że miejscowość mała i wszyscy wszystkich znają.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 następna »