Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

mikado188

Zamieszcza historie od: 30 października 2010 - 14:27
Ostatnio: 23 stycznia 2017 - 13:51
  • Historii na głównej: 10 z 16
  • Punktów za historie: 4781
  • Komentarzy: 165
  • Punktów za komentarze: 884
 
[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
22 stycznia 2017 o 22:08

Ostatnio podszedł do mnie facet, żeby mu receptę wykupić. Jednocześnie wyciągnął z kieszeni paczkę i odpalił papieroska. Nie wykupiłam. Skoro na papieroski jest to i na leki powinien mieć.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
18 stycznia 2017 o 18:10

Dla mnie powinna w ogóle być wydzielona oddzielna strefa i szatnie dla dzieci i takich rodziców. Sama korzystam z basenu w mojej miejscowości i powiem o dwóch sytuacjach - pierwsza - dzieciak bynajmniej nie malutki, bo już około 7 letni wysikał się w szatni, do spływu w podłodze, za kotarą, zanim zorientowałam się co zaszło (szum jak się okazało moczu słyszałam, ale sądziłam, że ktoś kąpielówki wyżyna)mamusia ze sprawcą już się ulotnili. Drugi przypadek - dzieciaki grały w piłkę wodną i to dość agresywnie. Czy grały w strefie rekreacyjnej? Nie, grały na torach, wśród normalnie robiących długości pływaków. Czekałam tylko jak któremuś piapszną tą piłką w głowę.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
18 stycznia 2017 o 18:01

No, a la tego wchodzenia do gabinetu - jak miałam 12 lat mniej więcej, musiałam przejść wizytę u ginekologa w Centrum Zdrowia Dziecka. Pomijam niemiłą lekarkę - chodzi o badanie - trzeba było ode mnie pobrać wymaz ze śluzu - musiałam usiąść na "samolociku". Żadnej kotary czy przykrycia - z sąsiedniego gabinetu przychodziły sobie pielęgniarki, co rusz zerkając w moją stronę i myjąc szklanki po kawie czy herbacie w tej samej umywalce, w której lekarz myła ręce. Drzwi oczywiście otwarte i co rusz wchodzili pacjenci "o coś zapytać". Trauma. Najlepsza była w tym wszystkim moja matka, która nie dość, że nie zwróciła lekarce uwagi, to jeszcze stwierdziła, że "przecież nic się nie stało". Następny raz poszłam do ginekologa dopiero jak miałam 20 lat, bo wcześniej mnie po prostu cofało ze złości jak tylko o takiej wizycie pomyślałam.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:36

@Katapulta: "Tudzież" już poprawiłam.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:30

@Agatorek: Nie kpię z różnicy wieku. Po prostu nie pamiętam jak wołała tego mężczyznę i nie wiem czy to był partner czy ojciec. Ja bywałam np z moim ojcem w jego miejscu pracy czy spotykałam jego kolegów i zdarzyło się, że jeden znajomy ojca też sądził, że jestem "koleżanką", a nie córką.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
18 stycznia 2017 o 17:26

@timka: Pierwszy przypadek był w hotelu, stąd 10 zł/h, na cateringach (pozostałe historie) dostawaliśmy 12 zł/h jeżeli było się początkującym. Z szatni dodatkowo dostawało się około 80-120 zł napiwków.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
16 stycznia 2017 o 20:55

@bloodcarver: To w zasadzie nie pracodawca tylko hotel, a raczej menagerowie. Za pojedyncze stłuczki się nie płaciło, ale jak ktoś wywalił się z całą tacą szkła, albo talerzy na śniadaniu to już płacił, bo za duża strata. Niestety kierownicy w hotelach dzielą się na fajnych, normalnych i wujowych. Agencji bardziej opłaca się obciążyć/zwolnić pracownika i skołować na jego miejsce kogoś innego niż stracić klienta.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
15 stycznia 2017 o 21:24

Spytałabym czy u państwa w rodzinie złodziejstwo to fach przekazywany z pokolenia na pokolenie?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
13 stycznia 2017 o 22:39

Tja. Mnie osobiście wku*wiał oddział Deutsche Banku na Jerozolimskich - osoba obsługująca kasę była jednocześnie osobą zajmującą się zakładaniem lokat i funduszy inwestycyjnych. Była jedna taka osoba na oddział. Ergo - ktoś przyszedł założyć lokatę? Super, stałeś w kolejce 40 minut i nie mogłeś wypłacić pieniędzy z konta, sprawdzić czy wypłata doszła itp

[historia]
Ocena: 28 (Głosów: 30) | raportuj
11 stycznia 2017 o 16:58

Ojciec głupotę zrobił, bo zapewne wie jakim indywiduum jest była (?) partnerka,a dał kasę dziecku, które penie tak samo niezaradne jak matka i nie umiało się postawić, gdy ta mu zabrała pieniądze. Powinien skontaktować się ze szkołą i wpłacić bezpośrednio osobie organizującej wycieczkę.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
11 stycznia 2017 o 14:13

@cheburashka: "z ekspresu oznacza kawę bez fusów, drodzy państwo, nie espresso" - no przykro mi, ale w tym przypadku oznaczało espresso. Inaczej burzyłby się czemu tej kawy tak mało. A świat się zmienia - trzeba być elastycznym, nawet mając te lat 50 trzeba myśleć i dowiadywać się nowych rzeczy, a nie tkwić mentalnie w latach siedemdziesiątych. Miałam klientów starszych, około siedemdziesięcioletnich, którzy wiedzieli co to espresso, americano, a jeżeli nie, to potrafili spokojnie opisać o co im chodzi. Najłatwiej jak w przypadku powyższych nawarczeć i zmieszać kelnera z błotem.

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 17) | raportuj
10 stycznia 2017 o 19:38

@didja: no, ja podstawówkę to skończyłam prawie 15 lat temu, wtedy nie było 500 +. Alimentów jak mówię nie płacił (chyba, że fundusz alimentacyjny wypłacał), karty dużej rodziny wtedy nie było, w miejscowości nie było komunikacji miejskiej. Wiem, że koleżanka wtedy nie chodziła do stołówki na obiady. Jej matka była żoną numer 3, obecnie wszystkie córki są dorosłe; może dzieci z kolejnych małżeństw się na coś załapały, za moich czasów nie było takiego socjalu jak dziś.

[historia]
Ocena: 31 (Głosów: 33) | raportuj
10 stycznia 2017 o 18:32

Volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się krzywda. To w kontekście tej panienki, co z knurem przestaje. Kiedyś pewnie pożałuje. Ja osobiście mam trochę inny przypadek - ojciec mojej koleżanki z podstawówki był pięciokrotnym rozwodnikiem. Z każdą partnerką dzieciów w liczbie od 1 do 3. Alimenty niepłacone, bo kto by na taki przychówek zarobił? Motywacji żon numer 4 i 5 kompletnie nie rozumiem. Skoro 3 czy 4 razy się rozwodził to czemu miałby nie rozwieść się kolejny? Jak na poprzednie dzieci nie płaci, to czemu na te zrobione z nią miałby akurat płacić? Żonki o przeszłości męża wiedziały, choćby z tego powodu, że miejscowość mała i wszyscy wszystkich znają.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
10 stycznia 2017 o 18:15

@Mezalinda: Tak miałam na szkoleniu w tej pizzerii. Nie sprawdzałam jak jest we Włoszech.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
9 stycznia 2017 o 22:53

@Rammsteinowa: Problem jest taki, że gro menagerów uczy, by od razu zadawać takie pytania. Co więcej zwracają ci uwagę jak nie zapytasz i strofują, że to błąd.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
9 stycznia 2017 o 21:58

Bywa gorzej - byłam w centrum handlowym, zjeżdżałam po schodach ruchomych, gnojek (podejrzewam, że początek liceum - koniec gimnazjum) próbował mi przykleić gumę do włosów. Na pytanie czy mam mu to może do czoła przylepić, głupio się zaczął rechotać.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
9 stycznia 2017 o 0:18

@bloodcarver: Nie wiem jak to jest teraz, bo szkołę średnią kończyłam prawie 10 lat temu, ale za moich czasów, to były takie ułatwienia dla dyslektyków: -Na egzaminie po podstawówce pisało się godzinę dłużej + katalog błędów dyslektycznych -Na egzaminie gimnazjalnym pisało się godzinę dłużej, był katalog błędów dyslektycznych (tak, specyficzne, nie każdy błąd) -na maturze można było zrobić jeden błąd ortograficzny więcej i jeden lub dwa więcej jeżeli chodzi o błędy interpunkcyjne. Tyle. Więcej udogodnień nie było. Nie można było walić byków jak półanalfabeta.

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 20) | raportuj
8 stycznia 2017 o 22:47

@mietekforce: W takim razie trzeba powiedzieć po kilku łykach, że nie smakuje i "odesłać na kuchnię", nie musiałaby wtedy płacić. Costa coffee była parę metrów dalej, mogła opuścić lokal i pójść tam. Co do jakości kawy z ekspresu dla mnie to była dość normalna kawa, choć oczywiście nie tak dobra jak z ekspresu baristycznego czy przelewowego. Ten ekspres miał wbudowany młynek, a kawa, którą wsypywaliśmy była ziarnista i dobrej jakości. Ta klientka to była jedyna osoba w ciągu mojego pół roku pracy, która narzekała na jakość kawy.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
8 stycznia 2017 o 19:26

@szafa: Tja, od czego tu zacząć... Np może od tego, że nie każdy klient zostawia napiwki, więc nie wiem skąd Ci się wzięło, że każdy klient sklepu zostawi Ci pięćdziesiąt groszy. Po drugie, pracując w supermarkecie na kasie dostawałam 7,50 netto, a jako kelnerka 5 zł. Skończmy na tym, że mam około 80 rachunków dziennie, a sprzedawczyni w kasie 200-300.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
8 stycznia 2017 o 15:26

Zawszę mnie krew zalewa jak widzę takie pytanie. A od czego jest prawnik? Jak chorujesz na serce, to też piszesz historię na piekielnych i pytasz o radę, czy jednak idziesz do kardiologa?

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
4 stycznia 2017 o 18:25

@Aiko: @Aiko: Oj będą się męczyć jeszcze dłuuugo. Mój ojciec miał kuzyna, nie wiem czy podobnego do Michałka, ale w każdym razie skończył jako żul. Nie wyobrażasz sobie jak tacy ludzie potrafią być natrętni, nachodzić w pracy, domu, dzieci w szkole itp. Jak się przeprowadziliśmy do nowego domu, to od jakichś pociotków wyciągnął nowy adres i wtem nocować pod furtką kilka dni, by mu dać jeść i na papierosy. Koszmar. Koniec końców w którąś zimę zachlał się jakimś bimbrem i nieprzytomny udusił się wymiocinami. Jakie życie taka śmierć, ważne, że po kilkudziesięciu latach spokój.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
2 stycznia 2017 o 21:09

@bronksiu: Nie odpowiedzą W OGÓLE. Za przestępstwa z kodeksu karnego odpowiadają osoby, które ukończyły 17 lat, w szczególnych wypadkach te, które ukończyły 15. Co gorsza wg ustawy o karalności nieletnich też nie odpowiedzą, bo ta ustawa ustala granicę 13 lat jako granicę, wg której jest się odpowiedzialnym.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 9) | raportuj
27 grudnia 2016 o 16:27

Właśnie mi uświadomiłaś, że dałam co najmniej 2 razy naciągnąć. Niezbyt miłe uczucie.

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
26 grudnia 2016 o 23:37

A masz punkt w umowie, że ponosisz koszta niesprzedanych przeterminowanych produktów? To niech spada na szczaw.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 następna »