Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

wifi

Zamieszcza historie od: 11 czerwca 2014 - 11:05
Ostatnio: 6 października 2017 - 8:51
  • Historii na głównej: 14 z 17
  • Punktów za historie: 2179
  • Komentarzy: 87
  • Punktów za komentarze: 367
 

#80279

(PW) ·
| Do ulubionych
Stoję w kolejce do rejestracji Medycyny Pracy. Kolejka podwójna, bo w okienku przyjmują dwie panie. Pan Piekielny miał swoją kolej, więc pani [R]ejestratorka podaje mu ankietę do wypełnienia, ponieważ Pan był tu po raz pierwszy.

[PP]: Czego mi pani to teraz daje? Stoję dwie godziny w kolejce, żeby ankiety wypełniać? Nie mogła pani dać mi jej wcześniej? Przez ten czas, co zmarnowałem w kolejce, wypełniłbym tę zasraną ankietę! (Pan coraz bardziej się wkurzał i podnosił głos).
[R]: Bardzo pana przepraszam za niedogodność, ale patrząc na 200 osób w kolejce dziennie, nie jestem w stanie ocenić, kto jest tu po raz pierwszy, a kto po raz kolejny. Proszę wypełnić ankietę.

Pan Piekielny bierze ankietę do ręki, spogląda powierzchownie na pytania i zaczyna znowu: Nie będę tego wypełniał! Tu są moje dane osobiste! Ja nie będę podawał obcym ludziom moich prywatnych danych!!
[R]: A cóż to za dane pana tak bolą?
[PP]: PESEL!!!!
[R]: A jak chciał się pan zarejestrować na badania? Anonimowo?

Kolejka pacjentów wybuchła cichym śmiechem.
"Niestety" w międzyczasie zostałam obsłużona przez drugą rejestratorkę i wyszłam, więc nie wiem, jak się dalej potoczyła ta sytuacja :D

*A cóż to za ankieta pana bolała? Miał podać oczywiście swoje dane, na podstawie których zostanie założona karta pacjenta, oraz odpowiedzieć na kilka ogólnych pytań odnośnie stanu zdrowia, np. czy nosi okulary, czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przebywał w szpitalu, jakie przeszedł operacje... Ankietę otrzymują tylko osoby rejestrujące się po raz pierwszy.

Medycyna Pracy i Anonimowy pacjent

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 79 (113)

#80282

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracowałam 3 miesiące w Holandii przy obróbce surowego kurczaka. Na prawdę cud, że tyle tam wytrzymałam.

Najbardziej bolało mnie mycie rękawic. Tak, rękawice się myło! Nie wymieniało! I to jak myło! Na 40 pracowników hali było około 8 blaszanych zlewów i 6 niebieskich szczotek. Tymi szczotkami każdy z nas szorował rękawice, później podeszwy butów i podawał szczotkę kolejnej osobie, aby umyła sobie rękawice. Schodziło się na przerwę, ściągało mokre rękawice, rzucało na krzesło, wychodziło się na fajkę. A po powrocie zakładało się rękawice i wracało kroić/układać filety. Nie było obowiązku mycia rąk.

Drugi mój ból to traktowanie mięsa. Jeśli filet spadł, to trzeba było go podnieść i puścić dalej w obróbkę. Żadne mycie, odłożenie na bok. A że tempo było spore, to ten filet leżał sobie na podłodze do przerwy, bo nie było czasu go podnieść. Zwykle jak się go na przerwie podnosiło, to był już zdeptany. Liczyła się waga sprzedanego mięsa, więc nic nie mogło pójść w straty.

Ja na tej hali wytrzymałam miesiąc i awansowano mnie na inny dział za wyższą stawkę, gdzie wytrzymałam kolejne 2 miesiące. Rekordziści rzucali robotę po pierwszej przerwie, czyli o 8 rano pierwszego dnia pracy.

Zoetermeer koło Hagi

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (108)

#80214

(PW) ·
| Do ulubionych
Mój tato przez ponad 20 lat pracował w sklepie spożywczym. To, że ludzie kradną - to wiadomo. Ale to, co zrobiła jedna kobieta, zdziwiło tatę bardziej niż gdyby zobaczył latającą świnię.

Sklep ten jest prywatny, a i ochroniarz nie jest z agencji ochrony. Chodzi w cywilnym ubraniu po sklepie.
Wbija elegancko ubrana damulka, w płaszczyku, botkach na obcasie i kapelusiku, nie gorzej ubrana niż sama angielska królowa. Trzyma w ręku koszyk, i na tej samej ręce wisi jej torebka. Chyba już znany jest dalszy rozwój sytuacji. Przy kasie wyciąga zakupy z koszyka i płaci. Coś około 8zł. Na szczęście ochroniarz ją przyuważył, choć ona ochroniarza już nie, i poprosił na bok. Kobiecina oczywiście szok i odmowa, bo ona niewinna. Po chwili rozmowy z ochroniarzem wyciągnęła z torebki: sałatę lodową(!!), mięso (ważone na osobnym stoisku mięsnym), jogurty i inne zakupy na łączną kwotę ponad 40 zł.

Jeszcze bezdomnego/biednego człowieka bym może jakoś zrozumiała, gdyby zajumał jakieś żarcie (choć samego faktu kradzieży nie znoszę, cokolwiek to jest, ale jak bieda...).
Ale złodzieje najczęściej ze sklepu wynoszą piwo. Gówniarze pod kurtkami wynoszą czteropaki harnasia. Jednych się złapie, innych nie.
Jednego kolesia złapano jak wynosił kawę i karmę dla kota w spodniach.

Chytry dwa razy traci

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 82 (104)

#80209

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam 6-letnią siostrę przyrodnią (od tej macochy co ją już opisywałam). Siostra jest za chuda i nie je. Przynajmniej tak uważa macocha. A jak to wygląda w rzeczywistości?
A no tak:

Śniadanie.
Macocha mówi: - Zjedz płatki z mlekiem/kanapkę/parówki/cokolwiek.
Siostra mówi, że nie chce teraz bo się bawi konikami.
To macocha mówi: - Jak zjesz połóweczkę kromeczki z szyneczką, to dostaniesz batonika.
Siostra zjada połóweczkę kromki i zagryza dużą princessą.

Obiad.
M: - Chodź jeść obiad.
S: - Nie chcę bo maluję kotka.
M: - Jak zjesz tyle łyżeczek zupki ile masz latek, to dostaniesz żelki.
Siostra zjada 5/6 łyżek samej wody z zupy i zagryza całą paczką żelków.
M: - Chodź zjesz pierożki.
S: - Nie chcę teraz pierożków, bo ubieram lalki.
M: - Jak zjesz całego jednego pierożka, to dostaniesz coś tam...
Kolacja i inne posiłki analogicznie.

I w ten sposób codziennie karmi córkę. A później dzwoni do wszystkich w rodzinie i płacze, bo mała pewnie choruje na coś, bo nic nie je. I chuda taka...

Niejadek

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 99 (115)

#80124

(PW) ·
| Do ulubionych
Przyjechał do mnie w odwiedziny wujek ze Śląska. Opowiedział kilka piekielnych historii. Oto jedna z nich.

Wujkowi zepsuł się odkurzacz, wiec zaszedł do sklepu z żółtym kolorem w logo, aby wybrać nową maszynę. Wybrał, kupił, zaniósł do domu.

Otwiera... i tu mu szczęka opadła.

W pudle z odkurzaczem znalazł paragon z naprawy. Wkur**ł się niesamowicie, bo nie dość, że odkurzacz używany i naprawiany, to jeszcze nikt nie raczył tej naprawy wbić w kartę gwarancyjną. Do tego odkurzacz był sprzedany jako NOWY.

Spakował to tak, jak było, paragon w rękę i wio do sklepu robić raban.

Dopadł najpierw sprzedawcę, który sprzedał mu sprzęt. On udawał zdziwionego, więc wujkowi ciśnienie skoczyło o kilka poziomów w górę i kazał zawołać kierowniczkę.

Ta przyszła, na szybko przeprosiła wujka, oddała pieniądze i wujek wybrał inny odkurzacz, oczywiście sprawdzając, czy jest nowy.

Ciekawi nas tylko, czy odkurzacz trafił znowu na wystawę do sprzedaży, bo kierowniczce ani brewka nie drgnęła podczas całego zamieszania.

A znając wujka temperament, akcję zrobił tam potężną.

sklepy

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (123)
zarchiwizowany

#80174

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wróciłam z Niemiec na dłuższy urlop do kraju i postanowiłam zrobić większe porządki w szafach. Po 2 dniach rewolucji miałam kilka ogromnych siat ubrań do wywalenia. A że nie lubię wyrzucać takich rzeczy, to wystawiłam je na OLX.
Treść ogłoszenia: ''Oddam za darmo ubrania w rozmiarze S/M: spodnie, koszulki, bluzy, sukienki okolicznościowe, kurtka zimowa, buty. Niektóre noszone, część nowa, firmowe jak i bazarówki. Warunkiem jest jedynie odbiór osobisty.''

Odpowiedzi:
- Czy te ubrania to na pewno za darmo?
- A na jaki to wzrost te S/M?
- Dowiezie Pani do miasta X?

Serio? XXI wiek a ludzie czytać nie potrafią???

Inteligencja

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (39)

#80126

(PW) ·
| Do ulubionych
Głupota ludzi nie zna granic. Sytuacja z dzisiejszego poranka.

Przebywam z moim facetem u rodziny na urlopie. Jest tutaj spore osiedle domów jednorodzinnych, między którymi są jeszcze pola uprawne. Niestety pogoda jest jaka jest. Leje i lać nie chce przestać, a i ukształtowanie terenu takie, że osiedle we wgłębieniu stoi... i rzeka nieopodal spora. No i stało się. Zalewa nas i sąsiadów. Powoli na szczęście. Choć niektórzy mają już wodę w piwnicy.

Sołtys zadzwonił po OSP. Chłopaki przyjechali szybko, rozciągnęli węże, podpięli dwie pompy. Węże musiały przejść w poprzek ulicy, więc ruch został wstrzymany i wyznaczono objazd (żeby auta nie przejeżdżały po wężach pełnych wody pod ciśnieniem).

Powiedzcie mi więc, co trzeba mieć we łbach, żeby pchać się na zamkniętą ulicę widząc, że straż zagrodziła przejazd? Żeby to chociaż nie było widoczne. Ale jest oznaczone! Z jednaj strony wozy strażackie, z drugiej biało czerwone taśmy, 6 strażaków się kręci... a ludzie ślepi wpier****ją się na zablokowana ulicę i jeszcze pretensje mają.

Najlepsza była sąsiadka, która chciała wyjechać ze swojego podwórka. Zamiast pojechać w lewo, czyli w stronę objazdu, to kazała przestawić wóz strażacki, bo ona do miasta jedzie.

I tu wisienka na torcie: jadąc objazdem nadkłada się 500 m (METRÓW) drogi. Objazd jest po prostu następną dróżką osiedla.

Oświęcimskie osiedle

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (121)

#79462

(PW) ·
| Do ulubionych
W jednej z poprzednich historii pisałam, że mam macochę.
Macocha ta w swoim 40-letnim życiu przepracowała AŻ 6 miesięcy, bo urząd pracy wysłał ją na staż. Z racji tej, aby nie kusić losu, macocha więcej nie pojawiła się w UP. (Dla ciekawskich: ubezpieczona jest u taty w zakładzie pracy jako członek rodziny pracownika).

W domu jest "nas" 5 a tata zarabia 1380 na rękę czyli najniższą możliwą stawkę. W tej sytuacji dochód na osobę jest tak niski, że dostają (tata, macocha i ich dzieci) wszystkie możliwe zasiłki z mops-u, 500+ i jakieś tam jeszcze dodatki dla najbiedniejszych, łącznie ze stypendiami socjalnymi i darmowymi książkami do szkoły. Suma summarum od państwa dostają 3 razy tyle, co tata zarabia. Ja utrzymuję się sama.

Rodzinka żyje więc sobie na dość wysokim poziomie.
Jako że do ojca mam szacunek, choć macochy nie cierpię, zaproponowałam im pomoc materialną - wezmę tatę do siebie za granicę na kilka tygodni, żeby troszkę zarobił. Tata oczywiście bardzo się ucieszył, macocha w panikę.
Tata pyta.
Żona mówi: NIE!
Tata prosi.
Żona mówi: NIE!
Tata błaga.
Żona mówi: NIE!
Tata i reszta rodziny tłumaczy jak krowie na miedzy.
Macocha mówi: NIE!
Pytamy dlaczego.
Macocha mówi: bo jak on zarobi, to wzrośnie nam dochód i stracimy zasiłki i 500+.

Nosz...

Tata w końcu pojechał, przepracował już niemal dwa miesiące. Za pierwsze 4 tygodnie dostał wypłatę niemal 9 tys. zł. Dzwoni do żony szczęśliwy, bo raty popłacą, córce rowerek kupi, piecyk gazowy wymienią, bo szwankuje itp. itd.
Myślicie, że się ucieszyła, bo mąż zarobił pieniądze dla rodziny?

POWIEDZIAŁA, ŻE ZA MAŁO!!!

I tylko taty mi szkoda.

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 171 (211)

#78755

(PW) ·
| Do ulubionych
Za czasów gdy uczęszczałam jeszcze do szkoły, często brałam udział w różnych zawodach sportowych. A to biegi, a to basen, czy taniec.

Udało mi się raz zdobyć I miejsce w swojej kategorii wiekowej. Dyplom i medal zawisły w szkolnej gablocie. Powisiały tam jakiś czas i zostały wymienione na inne osiągnięcia uczniów. Zgłosiłam się więc do wuefistów o zwrot zdobytego medalu i dyplomu. Chciałam mieć je w domu na pamiątkę. Pani zaczęła szperać w magazynku. Dość długo tam była, co zaczęło mnie niepokoić. W końcu wyszła ze złotym medalem w ręku twierdząc, że mojego nie może znaleźć, ale ten jest uniwersalny (bez opisu w jakiej dziedzinie zdobyty), więc da mi ten. Dyplomu brak. Ok, wzięłam. To pierwsza piekielność.

Mój ojciec ożenił się drugi raz i mam młodszego brata z jego drugiego małżeństwa. Brat ten udziela się w szkole w sekcji sportowej i również zdobywa medale i dyplomy. Piekielnością drugą jest tu żona taty. Gdy po szkole wyprowadzałam się, aby się usamodzielnić, żona taty zabrała mi mój medal twierdząc, że to brata. Co najśmieszniejsze - medal za III miejsce oddała bez piśnięcia słówka...

Ja wiem, że to tylko kawałek metalu. Ale mimo wszystko jest to pamiątka i MOJA WŁASNOŚĆ.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (147)

#77487

(PW) ·
| Do ulubionych
Pamiętacie komunikator GaduGadu? On jeszcze istnieje. Niestety nie służy do rozmowy. A szkoda, bo chyba do rozmowy został stworzony.
Pojawiła się w gadulcu funkcja Losuj Rozmówcę. No to Wi-fi losuje, a nuż trafi się jakiś rozmówca o podobnych zainteresowaniach. Ale Wi-fi to jednak głupia bestia. Na GG szukać kogoś do pogadania...

Teraz na GG szuka się do spotkań sponsorowanych (delikatnie rzecz ujmując...). Zacytuję kilka kwiatków:
1. "hej wale sb stringami siostry zlac sie w nie i wyslac ci foto?"
2. "Parka po 30 szuka chętnej do trójkąta-zainteresowana? odpisz"
3. "Hej mała, lubisz adrenalinę? może skok ze spadochronu i seks w trakcie?"

Pisownia oryginalna, bo co dziwniejsze wiadomości to robię screena rozmowy. A tego typu propozycji jest mnóstwo.
Najbardziej dziwią mnie reakcje na odmowę. Zostałam nazwana już ku**ą, dziwką, szmatą, a najbardziej śmieszy mnie drewniana cipka :D bo odmówiłam spotkania w wiadomym celu (gdzie sens i logika).

Zdjęcie profilowe:
1. jeśli nie mam - wyślij fotę, najlepiej w bieliźnie, albo nago, ewentualnie się opisz.
2. jeśli mam siebie z facetem (głupia myślałam, że to debili odstraszy) - zostaw tego przeszczepa, ja będę lepszym partnerem/kochankiem.
3. jeśli na profilowym mam cokolwiek (książkę, motocykl, kwiatka, piłkę, kota)- wyślij zdjęcie, opisz się (patrz punkt pierwszy).
Już wiem dlaczego na GG zostało mi 6 znajomych. Reszta komunikator usunęła (też to zrobię).

Z ciekawości wlazłam na czat. CZAT TEMATYCZNY. Wymyśliłam nick związany z moją pasją i wiekiem (np. łyżwiarka_34, zmotoryzowana_27, paznokciowa_19). Liczyłam (o ja głupia!) na rozmowę związaną z nazwą pokoju. Czyli o szkole, książkach, sporcie itp. Ale było to samo co na gadu. Propozycje dyskretnych spotkań za kasę. NIKT nie zapytał o pasję/hobby. A nazwy niektórych osób odstraszały:
1. mlody_z_duzym
2. zonaty_kochanki
3. stary_ale_jary
4. dyskretny_sponsor
5. w_trasie_chetny
I mogłabym tak w nieskończoność. Powtarzam: Czat tematyczny.

Były pytania, czy przyjadę na piwo i sex, czy ocenię przyrodzenie, czy XX cm mi wystarczy... Zdjęcia członków zamiast dzień dobry to standard (nie pytając, czy chcę takie zdjęcie).
Rozmawiałam o tym z koleżanką. Dla zbity weszła na ten czat z nickiem ciasna_15tka. Wyszłyśmy na fajkę. Po powrocie było 408 (!) powiadomień o chęci prywatnej rozmowy. I to nie był czat erotyczny. Tam nie miałabym odwagi zajrzeć.

Myślałam, że człowiek jest istotą rozumną i potrafi pohamować swoje instynkty. Myliłam się. Wiem, że człowiek w internecie może być każdym. Ale używanie rozumu nie boli.
Nie wiem jak to skomentować. Puenty też nie będzie.

Ludzie! Dla mnie to jest CHORE...

instynkty człowieka

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 192 (266)