Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

wifi

Zamieszcza historie od: 11 czerwca 2014 - 11:05
Ostatnio: 21 stycznia 2018 - 20:13
  • Historii na głównej: 15 z 19
  • Punktów za historie: 2315
  • Komentarzy: 94
  • Punktów za komentarze: 379
 
zarchiwizowany

#81192

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Gdy widzę słowo ''Polak cebulak'' czy ''typowy Janusz'' to jedynym moim skojarzeniem jest pewien Pan.

Za lat szkolnych dorabiałam sobie czasem jako hostessa. Pewnego weekendu miałam częstować klientów stokrotki nowymi chipsami Prosto Z Pieca. Chodziłam po sklepie z tacką, na której były 3 miseczki tych chipsów w różnych smakach. Zwykle klient brał jednego, z uśmiechem zjadł, po czym sięgał na półkę po całą paczkę.
Ale nie ten Pan.
Pan ten spędził ze mną około 40 minut zajadając się chipsami z miseczki. Wypytywał o szkołę, pracę, plany na przyszłość, plany na wakacje, wymarzone studia... i jadł. A ja odpowiadałam ze stulonymi uszami, dokładając co chwilę chipsów do pustych miseczek. Mój 16-letni łepek za wiele jeszcze nie myślał, wiec pozwoliłam Panu się najeść. A Pan jak się najadł, to bez żadnego dziękuję czy do widzenia - poszedł w swoją stronę.

Janusz

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (37)
zarchiwizowany

#80174

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wróciłam z Niemiec na dłuższy urlop do kraju i postanowiłam zrobić większe porządki w szafach. Po 2 dniach rewolucji miałam kilka ogromnych siat ubrań do wywalenia. A że nie lubię wyrzucać takich rzeczy, to wystawiłam je na OLX.
Treść ogłoszenia: ''Oddam za darmo ubrania w rozmiarze S/M: spodnie, koszulki, bluzy, sukienki okolicznościowe, kurtka zimowa, buty. Niektóre noszone, część nowa, firmowe jak i bazarówki. Warunkiem jest jedynie odbiór osobisty.''

Odpowiedzi:
- Czy te ubrania to na pewno za darmo?
- A na jaki to wzrost te S/M?
- Dowiezie Pani do miasta X?

Serio? XXI wiek a ludzie czytać nie potrafią???

Inteligencja

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (39)
zarchiwizowany

#77071

(PW) ·
| było | Do ulubionych
W sobotę byłam z ukochańcem w markecie z owadem w kropki w logo. W ''moim'' sklepie chipsy, paluszki i alkohole są w ostatniej alejce, a pomiędzy regałami z winem są drzwi na zaplecze (albo i magazyn...). Podchodząc już do kasy mój luby zahaczył o regał z chipsami, żeby na wieczór coś do chrupania było. W tym momencie zobaczyliśmy pana, który ubiorem nieco wyróżniał się z tłumu. W zbyt dużej kurtce, brudnych bojówkach i trampkach, zarośnięty. Ogólnie mało przyjemny typ. Kuca on przy winach (te tańsze są na najniższej półce) i słyszymy charakterystyczny trzask zrywnej banderoli. Rozejrzał się wystraszony i zobaczył mnie. Schował amarenę pod kurtkę i sięgnął po kolejne wino, które również otworzył. I tu (niestety dla tego pana) z zaplecza wyszła pracownica sklepu i w krzyk:
- Co pan robi?! Tak nie wolno!! CHŁOPAAAKIII!!! - zawołała ochroniarzy.
Brawo dla niej za szybką reakcję. Jako, że jedna z pracownic zareagowała, to ja z ukochanym poszliśmy do kasy płacić za zakupy (inaczej my byśmy interweniowali, akcja działa się 3 m od nas). A pan menel ustawił się w kolejce za nami dzierżąc w ręku 4 amareny ( w tym 2 otwarte), zapłacił i wyszedł.
Co mnie boli: Ochrona nie zareagowała na krzyk pracownicy. Puścili go wolno nawet nie przeszukując. Nic.
Tylko pan menel stojąc za nami w kolejce marudził pod nosem, że ''szma*a je*ana musiała ku*wa wyjść akurat wtedy, nawet się napić ku*wa mać su*a nie da...'' Ehh, równie dobrze mógł wyjść nie płacąc...
Nie zauważyliby.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 42 (120)
zarchiwizowany

#76958

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Studiując w jednym z większych miast na podkarpaciu często widziałam starszego pana z kubeczkiem w ręku. Nie, nie był to pijaczyna żebrający pod sklepem o 2 zł bo suszy. Ten pan był ogolony, zadbany, i strasznie chudy. Siedział na schodkach pod jedną z najstarszych kamienic w mieście, a pod tyłek zawsze podkładał beżowy kożuch. W zimie za to siedział w tym kożuchu. Szkoda mi go było, więc za każdym razem jak byłam na mieście i owego pana spotkałam, to kupiłam mu cebularze, bułki, dwie duże wody mineralne, jakiś owoc i coś czekoladowego. Staruszek cieszył się z podarunku ze łzami w oczach. Ściśnięte z płaczu gardło odbierało mu schrypiały głos. Nawet idąc z koleżankami nie wstydziłam się podejść, zapytać co kupić. Robiłam mu skromne zakupy za każdym razem gdy go widziałam.
Pewnego słonecznego dnia, gdy po raz kolejny podarowałam panu wyprawkę cebularzy, usłyszałam za plecami krzyk kobiety.
- PANI MU NIC NIE KUPUJE!! ON MA RENTĘ!!!!

...

Zatkało mnie.

Odwróciłam się, aby zlokalizować tego babsztyla. Niestety był tłum ludzi (obok jest apteka, lodziarnia, a 200m dalej dworzec). Bez słowa poszłam do domu. Wracając zadzwoniłam do przyjaciółki i płacząc opowiedziałam tą sytuacje.
Do dziś nie mogę uwierzyć w to co usłyszałam. Wstyd mi za tą kobietę.
Studia skończyłam i niestety nie mieszkam już w tym mieście. Dla chętnych mogę podać gdzie można spotkać tego pana.

Bezduszność ludzi nie zna granic

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (91)

1