Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#10210

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj wybrałam się z koleżanką połazić po sklepach. Ot, tak dla frajdy może coś kupić. Na wstępie dodam jeszcze, że koleżanka ma astmę i musi brać tzw "wziewki" w których są sterydy od których się tyje. Jest więc krótko mówiąc gruba :) ale nie jest to waga jakaś przerażająca po prostu musi nosić ubrania ciut większe niż inni.

Chodziłyśmy po galerii i weszłyśmy do sklepu "reporter" no i znalazłyśmy jakiś wieszczek ze spodniami, które zaczęłyśmy oglądać, mnie to po krótkim czasie znudziło i stanęłam troszkę z boku. PO chwili podleciała do mnie pracownica sklepu. Na twarzy tona makijażu dekolt po pępek, szorty krótsze od moich majtek w ogóle nie poznałabym w niej pracownicy gdyby nie plakietka... pracownica(P) ja (J)
P: W czymś pomóc?
J: Nie dziękuję, koleżanka spodnie tylko ogląda.
P: (tonem pełnym sarkazmu) Dla siebie??? TAKICH rozmiarów to my nie mamy.
Mnie zatkało po prostu. A po mojej koleżance było widać, że jej przykro (ma naprawdę duże kompleksy z tego powodu). Łzy w oczach i ciągnie mnie w stronę wyjścia.
Ale paniusia nie skończyła.
P: No takiej to na pewno trudno znaleźć jakiś ciuch, pewnie na zamówienie muszą szyć.
Tego było za wiele .
J: Na pewno łatwiej niż tobie. Sklepów dla puszystych jest znacznie więcej niż dla dzi*ek.
Minę miała świetną. Oczywiście wszystko skończyło się skargą u kierowniczki.

Reporter

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 732 (836)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…