Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#10594

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jestem miłośnikiem szczurów. Sam posiadam ich (tylko) piętnaście. Moimi ulubieńcami są dwa z nich o dumnych imionach Trabant i Anuk. Właściwie zawsze jeden z nich towarzyszy mi przy wyjściach z domu. Zdarza mi się również poruszać komunikacją miejską z którymś z panów.

Historia ta będzie dotyczyła Anuka. Anuk - bardzo leniwy, ogromny i grubaśny szczur, uwielbia leżeć na szyi zawinięty jak szalik, ale gdy się czegoś wystraszy chowa się natychmiast do kaptura (jeśli akurat posiadam) lub za bluzkę. Tego dnia wybraliśmy się załatwić kilka spraw w zoologicznych, więc nie widziałem problemu, dla którego Anuk nie mógłby mi towarzyszyć, tym bardziej, że panie z zoologicznego za nim przepadają.

Siedziałem na podwójnym miejscu, tuż przy drzwiach, od strony okna, obok mnie siedzenie wolne. Szczuras leżał w swojej ulubionej pozycji na moim karku i spał, a przez kolor swojego futra zlewał się trochę z kolorem bluzy (z kapturem), którą miałem na sobie. Na którymś przystanku wsiadła kobieta, na oko 40 letnia, odstawiona, w futerku i przysiadła się do mnie. Szczerze mówiąc nie zwróciłem na nią uwagi do momentu aż... wydarła mi się do ucha! Ale tak, że podskoczyłem ze strachu, nie mówiąc o szczurasie, który z przerażenia poleciał do kaptura. Kobieta zerwała się z siedzenia i zaczęła krzyczeć:

- Szczur! To szczur! On ma SZCZURA!

Ludzie najwyraźniej nie zwrócili wcześniej uwagi na "szalik" owinięty wokół mojej szyi, bo zaczęli patrzeć na kobietę jak na wariatkę. Ja w szoku, nadal nie wiedziałem co odpowiedzieć. Współpasażerowie zaczęli mi się bacznie przyglądać - szczura ni widu, ni słychu. Kobieta się nie poddawała:

- On wniósł SZCZURA do autobusu!

Wszyscy przyglądają mi się uważnie, szczura nie widać, bo zakopał się w głębokim kapturze, który dodatkowo wnętrze miał podobnego koloru co Anukowe futro. W końcu po kilku sekundach krzyków jakiś mężczyzna patrząc na tę kobietę popukał się w czoło. Kobieta w końcu skorzystała z okazji, że właśnie zatrzymaliśmy się na przystanku i opuściła pojazd rzucając jeszcze: banda idiotów.

Przez resztę podróżny miałem nieubłagane myśli na temat swojej piekielności. I czułem wzrok współpasażerów lustrujących moją osobę w poszukiwaniu piekielnego stwora... Anuk był tak przerażony, że wyszedł z kaptura dopiero w sklepie zoologicznym, gdzie dostał się w ręce pań ekspedientek.

Od tamtej pory w autobusie zawsze pytam kogoś, kto ma się do mnie dosiąść lub ja mam się dosiąść do niego, czy nie przeszkadza mu szczur żeby nie było znów niespodzianki...

Autobus

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 727 (839)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…