Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#10973

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem historia o piekielnych policjantach, którzy moim kosztem chcieli sobie dorobić.

Historia sprzed około 3 tygodni, a teraz mi się przypomniała. Nie wiem czy też tak macie, jednak jako kierowca nie będąc w domu praktycznie cały tydzień, zawsze bezwiednie dociskam gaz. Prawdopodobnie w myśl przysłowia „W domu najlepiej”. Właśnie wracałem z trasy, do domu brakowało mi może 30km. Jadę i dociskam, jednak jak widzę znak to zawsze schodzę do regulaminowych 50-70, jednak kiedy jestem już blisko domu zawsze te 10 więcej na liczniku się pojawia. Jako że mieszkam na wsi, jadąc skrótami przez wioski słyszę syrenę policyjną. Posłusznie się zatrzymuje, lekko klnąc na siebie w duchu i myśląc co złego zrobiłem.

Podchodzi pan policjant (typowy wioskowy, da się poznać po wioskowej gwarze) prosi o dokumenty i zaprasza do radiowozu. Wsiadam do wysłużonej Jetty i zaczyna się rozmowa.
[P]-Policjant
[J]-Ja
[P]- No panie kierowco, przekroczyło się dozwoloną prędkość.
[J]- Panie władzo, niewiele się przekroczyło, to chyba nic poważnego?
[P]- Niewiele? O ponad 30km/h!
[J]- Z tego co się orientuję to tylko o 10. Ponieważ wiem ile jechałem.
[P]- Panie tam stoi znak 70. A pan prawie 100 leciał, więc ile?
Policjant pokazał znak przed moim samochodem co było najciekawsze.
[J]- To ja z marszu odmawiam mandatu i panowie pozwolą że skorzystam z telefonu.
[P]- Dzwoń se pan.
[J]- Ale nie do dzwonienia i wyszedłem z auta i wyjmując komórkę robię zdjęcia zza mojego samochodu, dla znaku, z boku, zza radiowozu i słyszę krzyk.
[P]- Co pan robisz?! Co pan robisz?!
[J]- Dokumentację do sądu, bo bezprawnie mnie zatrzymaliście, na dodatek nie macie żadnego fotorejestratora w aucie, a wiadomo jak ten 20 letni samochód działa, czy nie zawyża prędkości? Chętnie będę ubiegał się o odszkodowanie od gminy która wasz posterunek utrzymuje.
[P]- Co pan, no co pan. Problemy pan chcesz mieć?
Widać było po nich, że to starzy milicjanci, chyba lubili pałować, a trafili na wieś żeby sobie spokojnie dosiedzieć. Zawsze jakiegoś pijaczka ze sklepu opałują.
[J]- Straszyć mnie panowie macie zamiar? Obijecie mnie po piętach jak to miało miejsce za PRL-u?
[P]- Jak będzie trzeba to tak!
[J]- No to chyba nie, bo w ręku trzymam dowód, wszystko co drogi pan policjant powiedział mam nagrane, jeszcze obdukcja i będzie pozamiatane.
Policjanci (milicjanci) trochę zmiękli i proszą o wyłączenie dyktafonu. Wyłączyłem bo starczy mi już dowodów. Zaczyna się rozmowa od nowa.
[P]- Dobra, daj pan 100 i jesteśmy kwita.
[J]- Za co mam dać wam 100zł?
[P]- No za zatrzymanie.
[J]- Ale do ręki?
[P]- A jak inaczej.
[J]- Z tego co się orientuję to nie możecie mieć więcej niż 20 czy 30 zł przy sobie. To co by robiło u was 100 zł? To panowie jest łapówka.
[P]- Kur*a następny świętoszek. To piszemy normalny mandat.
[J]- Za co?
[P]- Za przekroczenie prędkości.
[J]- To niech pan mi pokaże gdzie przekroczyłem prędkość. Ahhh… zapomniałem toż nie macie fotorejestratora.
[P]- I kur*a psu w dupę mać. Spieprzaj, bo już nie ręczę za siebie. Do widzenia.
[J]- Do widzenia.
Policjanci na mnie chcieli sobie trochę dorobić, a że się nie dałem i byłem piekielny to też swoje. Nie lubię jak ktoś mnie chce oszukać. Dialogi są mocno okrojone bo z 10 minut kłóciliśmy się o tą 70-tkę. Ostatecznie udało się uniknąć mandatu i jest fajnie.

Wiejska Policja(milicja)

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 760 (870)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…