Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#11504

(PW) ·
| było | Do ulubionych
W liceum miałem "piekielną" nauczycielkę języka polskiego.
Nigdy nie przepadałem za tym przedmiotem ale ta osoba zraziła mnie do niego do końca. Wymagania (klasa mat-fiz) mieliśmy większe niż niektóre klasy humanistyczne z innymi nauczycielami. Jednak mistrzostwem była sprawa z referatami.

Byłem jedną z osób które zgłosiły się do przygotowania prezentacji na temat jednej z lektur, w celu podniesienia oceny. Przygotowałem porządny referat żeby nauczycielka nie miała się do czego przyczepić. We wtorek na początku lekcji (lekcje mieliśmy po jednej godzinie w poniedziałki, wtorki i piątki, a po dwie w środy) powiedziałem nauczycielce że nie będzie mnie na lekcji w piątek (występy z orkiestrą) i chciałem się dowiedzieć kiedy mam przedstawić prezentację: w środę czy w poniedziałek. W odpowiedzi usłyszałem "Pomyślimy nad tym". W środę prezentację wygłaszali koledzy z klasy ja niestety nie zdążyłem.
W poniedziałek przyszedłem na lekcję i dowiedziałem się od kumpli że nauczycielka była wkurzona że mnie nie było, mimo iż uprzedzałem ją że mam występ. Zgłosiłem się do Niej z prezentacją, a nasz dialog wyglądał mniej więcej tak: [N] Nauczycielka, [J] Ja

[J] Mam przygotowaną prezentację mogę ją wygłosić?
[N] Nie. Ten temat omówiliśmy w piątek, a ponieważ Ciebie nie było musiałam sama o tym mówić.
[J] Przecież mówiłem we wtorek, że w piątek mam występ, i nie będzie mnie na zajęciach.
[N] Uczeń ma obowiązek być obecny na każdych zajęciach a nie na tych na które chce przyjść. (Bo to oczywiście ja wymyśliłem termin dla koncertu). Od kiedy to uczeń przychodzi do szkoły kiedy mu się chce?

Nieźle wkurzony, bez słowa wróciłem do ławki. Po sprawdzeniu obecności nauczycielka podeszła do mnie i pyta jak długo zajmie mi prezentacja. Mówię że maksymalnie 15 min, więc się zgodziła. Zadowolony wychodzę na środek sali i zaczynam mówić. Po niecałej minucie przerywa mi nauczycielka:

[N] To już mówiliśmy w piątek, przejdź dalej

Trochę zaskoczony przechodzę do następnego punktu i słyszę to samo. Już mocno zdenerwowany próbuję po raz trzeci i tym razem słyszę:

[N] Widzę że nic nowego nie powiesz, podsumuj swoją wypowiedź.

Podsumować niecałe 2 min prezentacji? Próbowałem cokolwiek powiedzieć i wróciłem do ławki. Po lekcji poszedłem zapytać jaką ocenę dostałem, nauczycielka na to że musi się zastanowić. Następnego dnia powiedziała mi, że nie dostałem żadnej oceny bo ZA MAŁO POWIEDZIAŁEM. Jak miałem cokolwiek powiedzieć jak nie dała mi dojść do słowa.

Kilka tygodni później znowu przydzielała prezentację, ponownie się zgłosiłem i oto co usłyszałem:

[N] Nie dam Ci prezentacji, ponieważ jak miałeś przygotować ostatnio to SPECJALNIE nie przyszedłeś i nie chcę znowu ryzykować zmarnowanej godziny.

LO Kraków

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (180)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…