Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#13182

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Na początek małe wprowadzenie.
Mój ojciec (człowiek bardzo nieodpowiedzialny) rok po moim urodzeniu zupełnie przestał się mną interesować. Wplątał się w nieodpowiednie towarzystwo i stało się-trafił do więzenia na 10 lat. Razem z mamą przeprowadziłam się do jej rodziców i mieszkaliśmy z nimi około 10 lat; do czasu, gdy mama poznała przyszłego męża. Zamieszkałyśmy razem z nim na drugim końcu miasta, a ja co tydzień wciąż jeździłam do Dziadków i zostawałam na weekendy. Na tym samym piętrze na przeciwko nich mieszkała piekielna sąsiadka. Sama miała dwoje dzieci, wknuki, ale przestali oni odwiedzać ją już parę lat wcześniej,
Historia:
Moja Mama wyjechała do sanatorium, więc ja zostałam oddelegowana na 2 tygodnie do babci. I oto pewnego dnia wychodząc z domu (dziadków) jak zwykle ZAMKNĘŁAM drzwi (podkreślam, ZAMKNĘŁAM, nie TRZASNĘŁAM). Były one nowe i nie wydawały praktycznie żadnego dźwięku. Akurat dziadkowie wyszli do miasta, więc byłam sama. Sąsiadka wybiegła, jakby tylko stała i szukała okazji do awantury. zaczęła krzyczeć, dialog wyglądał mniej więcej tak (S- sąsiadka, J- ja)
S: co ty sobie k****o wyobrażasz, wy********j stąd!
J: Przepraszam, ale wydaje mi się, że przyjeżdżam tu do dziadków, a nie do pani.
S: Ch*j mnie to obchodzi wy*******j stąd i już!
J: Moi dziadkowie zapraszają mnie do siebie i powtarzam, że przyjeżdżam tu do nich.
S: Ale to jest moja klatka i nie życzę sobie, żebyś tu k****o była!
J: Nie pozwolę się obrażać, a poza tym nie sądziłam, że klatki mogą być czyjąś własnością..
S: Ale ty sz**to nie jesteś tu zameldowana więc nie możesz tu mieszkać!
J: Nie mieszkam, a poza tym, nawet jeśli, to panią najmniej powinno to interesować
(chciałam wejść spowrotemdo domu, aby trochę ochłonąć) Dowidzenia.
S: (przytrzymując drzwi) ja pójdę z tym na policję, nie będziesz tu k****a przyjeżdżać.
J: Nie zakłócam porządku, nikogo nie obrażam, zresztą w przeciwieństwie do pani, a teraz proszę zostawić te drzwi, bo chcę je zamknąć
S: tak k****a i znowu będziesz trzaskać nimi ty je***a sz***o
J: te drzwi nie trzaskają, nie rozumiem o co pani chodzi!
S: idź Ty lepiej k****o szukaj swojego ojca!
J: (zdenerwowana) niech pani odczepi się od mojej rodziny, bo nie sądzę, by była to pani sprawa.
S: zamknij morde p***o! taka niewychowana jak i Twoja matka!
J: (miarka się przebrała, rodziny nikt mi obrażał nie bedzie, a Mama to uosobienie spokoju i kultury) mojej rodziny proszę nie obrażać, bo zupełnie jej pani nie zna, a z tego, co wiem, to panią opuścili wszyscy i nie przyjeżdżają od lat? może warto zastanowić się nad sobą? Tymczasem do widzenia.
Udało mi się zamknąć drzwi. Tamta krzyczała coś jeszcze o bękartach, policji, ale przestałam jej słuchać. W domu nerwy puściły, rozpłakałam się i chodziłam roztrzęsiona jeszcze przez dwa dni. Sąsiadka nagrabiła sobie już u wszystkich mieszkańców klatki. Mam w zanadrzu jeszcze wieele historii o niej, jeśli ta Wam się spodoba, na pewno przytoczę pozostałe.
PS: to moja pierwsza historia, proszę o wyrozumiałość:)

blok na jednym z osiedli

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (294)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…