Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#18718

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o moim „ulubionym” banku.

Idę kiedyś do bankomatu, wiem, że na pewno mam pieniądze, a bankomat mówi: chała, brak środków na koncie. Pierwsza myśl to rozwalić dziada, druga - iść do banku i zrobić drakę. Wybrałam drugą możliwość.

Panienka z okienka okropnie się zdziwiła. Sprawdziła wszystko dokładnie, okazało się, że się „po prostu pomyliła” - zamiast potrącić mi 80 zł, potrąciła 800. Zamiast środków na koncie miałam debet, rata za pralkę nie poszła, bo nie miała z czego. Panienka była oburzona moimi pretensjami - przecież ona się tylko pomyliła, wszystko się już wyjaśniło.

Pieniądze już mam z powrotem, to znaczy będę miała jutro, dzisiaj jeszcze nie mogę z nich korzystać. Poprosiłam wobec tego, żeby wysłała tę zaległą ratę, na którą było wystawione zlecenie stałe (stałe zlecenia są bezpłatne). A panienka na to:
- Opłata 3 zł.
Pytam z jakiej racji, przecież to stałe zlecenie, a panienka z uśmiechem:
- Ale nie miała pani środków na koncie, więc nie poszło jako zlecenie stałe, musi pójść jako jednorazowe.

Tego mi było trzeba. Nie miałam środków na koncie, bo mi je przez pomyłkę zabrała, a teraz każe sobie płacić za swoje błędy? Draka, jaką zrobiłam, była naprawdę godna podziwu. Aż kierowniczka przyleciała.

Oburzona panienka usiłowała się bronić:
- Przecież to tylko trzy złote.
- Ale to moje trzy złote. - Darłam się. - Po wyjściu z banku mogę je oddać pierwszemu żebrakowi, jeżeli wpadnę na taki pomysł, ale nie zamierzam płacić bankowi za błędy jego pracowników.

W końcu kierowniczka przeprosiła mnie (do panienki cały czas nie docierało, że robi coś nie tak), odzyskałam swoje pieniądze tego samego dnia, rata poszła bez dodatkowej opłaty.

Minęły może dwa miesiące i ta sama historia: znowu bankomat informuje mnie, że brak środków na koncie. Wściekłam się, wpadłam do banku jak burza. No i co się okazało?

Moje pretensje są nieuzasadnione. Bank właśnie wdraża nowy system, wprowadzają do niego dane, jednorazowo mogą wprowadzić dane tylko dziesięciu osób. Ja jestem w którejś tam dziesiątce, pieniądze powinny być dostępne za pół godziny. Na moje pytanie, co mam robić przez te pół godziny, uprzejma pani poinformowała mnie, że mogę przecież iść na kawę lub po zakupy. Zaproponowałam jej wobec tego, żeby mi pożyczyła trochę pieniędzy, bo za kawę czy zakupy muszę zapłacić, a oni pozbawiają mnie dostępu do moich pieniędzy. Pani była oburzona: jak tak można, przecież oni robią wszystko dla klientów, a klienci ciągle niezadowoleni.

Rzeczywiście, ten bank nie ma szczęścia do klientów. Od znajomych też słyszałam różne historyjki związane z jego funkcjonowaniem, powoli ludzie przenoszą się do innych banków. Chyba i mnie to czeka.

bank z żubrem

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 611 (635)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…