Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#20056

(PW) ·
| Do ulubionych
To będą trzy historie w jednej. Długo, ale krócej się nie da.
Część pierwsza:
Miałem z 17 lat. Biliśmy się z kolegą Piotrkiem w domu, tak dla żartów. W pewnym momencie moja twarz spotkała się z podłogą. Wstałem, czuję krew w ustach, więc idę do łazienki, patrzę w lustro - dolna warga rozcięta. "Badam" ją językiem i widzę, że język przechodzi mi przez rozcięcie na wylot. No to z kumplem w samochód i na ostry dyżur, ale najpierw, jako że pora późna, do domu, powiedzieć, że będę później - komórek jeszcze nie było, a kumpel nie miał stacjonarnego. A Piter, wiedząc jaką panikarą jest moja mama, wchodzi pierwszy i mówi:
P: - Pani Jolu, niech się pani nie boi, Marcinowi nic się nie stało.
Zanim mama mnie zobaczyła, zdążyła trzy razy zmienić kolor twarzy.

Część druga:
Docieramy na ostry dyżur. Wchodzę i widzę w gabinecie (L)ekarza i (M)łodego chłopaka niewiele starszego ode mnie, też w kitlu. Lekarz mnie obejrzał, zakwalifikował do szycia i mówi:
L: - No to młody pana zszyje.
J: - A pan nie może? Jakby nie było, to twarz. Wolałbym mieć dobrze zrobione, żeby jak najmniej było widać.
L: - A ja bym wolał teraz się opalać na Hawajach. Młody też się musi kiedyś nauczyć.
Młody wziął się do roboty. Najpierw znieczulenie. Wbił igłę z boku wargi, ale czuję, że wyszła drugą stroną, i słyszę:
L: - Panie kolego, trochę za daleko.
Młody cofnął, znieczulił, zszył. 14 szwów od wewnątrz i 9 na zewnątrz.

Część trzecia:
Po jakimś czasie trzeba szwy zdjąć. Pojechałem na Miodową do Akademii, gdzie studenci ćwiczą na "żywym materiale", za to można wszystko zrobić za darmo. Sala na kilka foteli w dwóch rzędach. Siedzę, studentka przecina szwy i nagle słyszę za sobą przeraźliwy ryk. Odwracam się i widzę w innym fotelu kobietę, która kurczowo trzyma się poręczy i prawie wisi z fotela. Studentka trzyma w jej ustach kleszcze i z całych sił ciągnie, żeby wyrwać ząb. Kobieta wyje i płacze z bólu. Podchodzi pani (P)rofesor.
P: - Proszę pani, to nie tak się robi.
Bierze kleszcze i jednym krótkim ruchem wyrywa ząb. Pacjentka mdleje. Kurtyna.

A moje szwy? Po powrocie do domu odkryłem od wewnątrz dwa, które "moja" studentka przeoczyła. "Zoperowałem" się sam :) Ale nie powiem - Młody był dobry. Śladu prawie nie widać, jak ktoś nie wie, nie zobaczy.

młodość :)

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 543 (599)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…