Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#20370

Konto usunięte ·
| Do ulubionych
Świeżutkie, z rana.
Weszłam do drogerii, tuż po odebraniu wypłaty, wrzucam do koszyczka jakieś tusze do rzęs, pudry, płyny do kąpieli, i balsamy. W pewnym momencie koszyk zaczął mi ciążyć, a jako że znam osobiście kasjerkę tejże drogerii, przyniosłam jej koszyk prosząc o przypilnowanie, dodając że jak obsłuży panią za mną, może zacząć mnie kasować, bo lecę tylko po dezodorant.
Przebiegłam się przez te pół sklepu, i szukam takiego, którą nazwę miałam zapisaną przez przyjaciółkę na karteczce.

W tym momencie poczułam mocne uderzenie wypchanym koszykiem w bok, więc tylko się odwróciłam. Nie usłyszałam ani przepraszam, ani cmoknij mnie w cztery litery, więc w myślach zaczęłam ujadać na tlenioną blondynkę po czterdziestce, która swój wiek próbowała ukryć pod sztuczną opalenizną i fluidem pięć razy ciemniejszym od swojej solarowej karnacji.
Jednak to co zobaczyłam, zemdliło mnie tak, że do tej pory krzywię się na samą myśl:
Kobieta podciągnęła bluzkę po same pachy, dodam że owłosione jakby startowała w konkursie na najbardziej rozwinięty busz z małpami i tarzanem w tle - po czym chwyciła jeden z dezodorantów w sztyfcie do ręki, otworzyła go i zdjęła z niego specjalną plastikową osłonkę, po czym...

Tak.
Obficie wysmarowała sobie pachy, zamknęła dezodorant, odłożyła go z powrotem na półkę i radośnie pognała do kasy.

sklep.

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 901 (961)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…