Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#21151

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historyjki z "piekielnymi kontrolerami" przypomniały mi własną. Pan kontroler był piekielny - ale JA TEŻ! :-)

Po wyprowadzce ze stolicy (kupiliśmy mały domek w miasteczku o 30 km od Warszawy) jeszcze przez kilka lat pracowałem w dawnym miejscu pracy. Do Warszawy dojeżdżałem pociągiem podmiejskim (szybciej i sprawniej niż samochodem...), więc miałem wykupiony bilet miesięczny - z mojej miejscowości do stacji Warszawa Śródmieście.

Kiedyś jednak musiałem pojechać kawałek dalej - miałem coś do załatwienia na Pradze, więc chciałem wysiąść na Dworcu Wschodnim. Zapomniałem, rzecz prosta, że mój bilet miesięczny obowiązuje do Śródmieścia - dalej była już kolejna strefa odległościowa...

Już w tunelu za Śródmieściem pojawił się pan kontroler (nie konduktor, tylko pracownik zewnętrznej firmy kontrolerskiej). Sprawdza mój bilet, informuje mnie że na tym odcinku jest już nieważny. "Poproszę dokumenty..." - i tak dalej.

Ano cóż - moja strata, jak się nie myśli, to się traci... Zrobiłem skwaszoną minę (...a niby jaką miałem zrobić? Wtedy ta przyjemność kosztowała bodaj 120 złotych...), ale co robić: pan był w prawie, ja nie miałem ważnego biletu, sytuacja (niestety) aż nadto oczywista.

Wyciągam zatem dokumenty... Ale widzę że pan kontroler rozgląda się, sprawdza czy za blisko ktoś nie stoi, po czym mówi (już dużo ciszej, niż przedtem):

- No, chyba że się dogadamy... Da pan trzy dychy i po sprawie.

Uuuuu... Źle trafił. Na punkcie uczciwości jestem niemal przeczulony. Nabrałem oddechu i walnąłem tak, żeby cały wagon słyszał:

- Drogi panie! Jadę bez biletu, moja wina, grzecznie przyjmuję karę. A to, co pan mi proponuje, to jest zwykłe ZŁODZIEJSTWO. A jak pan jesteś ZŁODZIEJ, to pańska sprawa, mnie w to proszę nie mieszać! To pisze pan ten kwitek, czy nie?!

Pociąg akurat stanął na przystanku Warszawa Stadion - wszyscy ludzie w zasięgu wzroku patrzyli w naszym kierunku (niektórzy na kontrolera z oburzeniem, inni na mnie jak na idiotę...) - a pan kontroler nabrał koloru dojrzałej wiśni i... zwiał. Normalnie uciekł z pociągu na peron.

Pewnie pierwszy raz spotkał "idiotę", który zamiast dać mu w łapę, wolał zapłacić uczciwie karę... Potem żałowałem, że nie spisałem jego danych...

PKP firma kontrolerska

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 448 (672)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…