Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#21404

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Pamiętacie jak pisałem o trzech budynkach: sklep, bar, kiosk przy stacji ratownictwa, których właściciel zaproponował nam, że jak będziemy chcieli zakupy do stacji mamy zadzwonić, a ekspedientka przyszykuje zakupy do odebrania, my podjedziemy i wracamy do bazy?

Okazało się, że jakiś gówniarz (piekielny w tej historii) podłapał ten schemat. My, ratownicy, rzadko z tego korzystamy, naprawdę staramy się żeby wszystko mieć w lodówce podczas służby. Dwa tygodnie temu do naszej stacji wpadła starsza kobieta. Zaczęła od progu krzyczeć:

S-Tak nie można! Co to ma znaczyć, że dwa-trzy razy dziennie wpakuje się taki ch... w kolejkę w sklepie!? Ja rozumiem czasem, ale ciągle!? Codziennie!? - I uderza jakimś badylem w maskę karetki.

Koledzy zaalarmowani krzykami i hukami wybiegli do garażu (tego dnia akurat nie miałem zmiany, ale zrelacjonowano mi przebieg całego zdarzenia).

S-Będą se korzystać, ku...! Też tak chce żeby ktoś mi kilka razy dziennie przygotował i pod nos podstawił!
K-Ale co się stało? Niech się pani uspokoi!
S-Jak co!? No jakby nie wiedział!
K-No jednak nie wiem... Pani się uspokoi bo wezwiemy policję.
S-Przychodzi jeden z drugim kilka razy dziennie i wpier... się w kolejkę!

Co się okazało... W bloku naprzeciw stacji mieszka dzieciak, który na allegro zamówił sobie strój ratownika, skombinował numer do sklepu i jak go rodzice wysyłali po zakupy dzwonił, przebierał się, odbierał zakupy i wracał do domu... Oczywiście nie przewidział, że za podszywanie się pod służby ratownicze grozi kara. Ale to jeszcze nic... Jego rodzice przyszli do stacji, koledzy zobaczyli ich i byli pewni, że przyszli przeprosić za syna, ale nie... Rozmowa w skrócie wyglądała mniej-więcej tak:

M-Jak możecie dziecko oskarżyć!
O-Mojego syna! Chu... zje...!
K-Zaraz wezwiemy policję, jeśli państwo się stąd nie wyniosą.
O-Ja ci kur... dam mnie straszyć! Wycofajcie oskarżenie!
K-Proszę opuścić budynek. - Kolega złapał tu za radio z zamiarem wezwania policji.
M-Nie! Proszę, zapłacimy, wycofajcie oskarżenie.
O-Głupia piz..., przestań gnojów przepraszać!
K-Po raz ostatni mówię, proszę opuścić budynek, albo wezwę policję!
O-Ok, ale załatwię was. Zobaczycie, popamiętacie!

Trzeba nadmienić, że my nikogo nie oskarżaliśmy, szefo tylko zawiadomił policję, że nastolatek podaje się za ratownika medycznego z naszej stacji (było to konieczne bo nie wiadomo było, czy jeszcze czegoś nie załatwia jako pracownik stacji), a dalej jest to sprawa policji i nic z tym wspólnego nie mamy...

Stacja..

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 896 (942)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…