Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#28068

(PW) ·
| Do ulubionych
Wieki temu, pragnąc wyrwać się z wioski i zrobić światową karierę, przybyłem do miasta dobrobytu i niespokojnej starości, mianowicie Warszawy. Studia skończywszy, roboty dziennej poniedziałko-piątkowej przydałoby się poszukać. Jako iż wykształcenie w posiadaniu, myślałem wtedy, że firmy stoją przede mną otworem. Skończyło się na stanowisku o tajemniczej nazwie - konsultant ds. telemarketingu, inaczej mówiąc, jeden z "tych, co do ludzi dzwonią i naciągają". A więc firma z żółtym słoneczkiem w logo. ;)

Praca polegała na dzwonieniu do klientów, którym kończy się umowa i (oferując nowy dekoder, większy pakiet itp) namawianiu ich do przedłużenia ww. umowy na kolejne 24 m-ce.
[J]-ja, [K]-klient

[J]: Dzień dobry. Lightman Piekielny, firma Żółte Słoneczko z tej strony.
[K]: Wy to zawsze, ku*wa, wiecie kiedy zadzwonić. Szybko gadaj pan, bo dymam. (zdyszanym głosem)

Nieźle zdziwiony postawą ww. dżentelmena, gadam. ;)
Przedstawiam ofertę, proponuję najlepsze opcje i oczywiście lepszy, droższy sprzęt. W tle ciągle słyszę jęki i postękiwania. Powoli kończę formułkę i pytam:

[J]: Byłby pan zainteresowany nasza propozycją?
[K]: Dawaj pan... przysyłaj... ech... tego kuriera!

Słyszę, że mi tu zaraz człowiek z wycieńczenia na zawał zejdzie, więc lecę z jak najszybszym podsumowaniem rozmowy. A podsumowanie swoje prawa ma, musi być weryfikacja numeru dowodu osobistego. Przekonany, że po tym klient już zrezygnuje, pytam:

[J]: Rozumiem, że może to teraz trochę nie na miejscu, ale potrzebny mi jest numer pańskiego dowodu osobistego...
[K]: Ech, k*rwa... Weź dupę, Kasiu!

Przyniósł, podał i podziękował:

[K]: Sorry, ale wiesz jak to jest, jak od rana ochota najdzie...

stare czasy telemarketingowe

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1025 (1107)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…