Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#29638

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem historia zupełnie z innej beczki, bez humoru, innym stylem.

Będzie drastycznie (nie każdy czytać musi).

Jak już wcześniej wspominałem, pochodzę z pięknej mazowieckiej wsi. Wieś wesoła, wieś spokojna, rodem z Kochanowskiego. Aczkolwiek, od czasu do czasu wydarzają się iście diabelskie sytuacje. Ta, którą Wam przedstawiam, wstrząsnęła nie tylko wioską, ale i wszystkimi okolicznymi gminami.

Ku przestrodze.

Zbliża się okres różnego typu ciężkich prac w polu - niedługo tzw. sianokosy (zbieranie ściętej wcześniej trawy), następnie żniwa. Przy owych pracach zawsze kręci się pełno dzieciaków. Małe, ciekawskie brzdące, które rwą się na wszelkie pojazdy czy maszyny. Sam wiem po sobie - jako kilkulatek, ciężko było mnie odciągnąć od traktora czy kombajnu - jednak zawsze wszystko było odpowiednio zabezpieczone, a jeśli był cień jakiegokolwiek zagrożenia, natychmiast wkraczali rodzice. Z drugiej strony, ciężko upilnować maluchy, tym bardziej gdy samemu jest się zajętym pracą.

Cofamy się zatem do początku lat 90.
Nieodpowiedzialnością, poniekąd spowodowaną nawałem obowiązków, wykazali się dorośli, opiekujący się małym Stasiem. Mianowicie, jego wujek oraz mama, siostra wujka.
Lato. Po skoszeniu zboża następuje zbieranie słomy, czyli załadowanie na przyczepę, wcześniej sprasowanych w kostki, pozostałości po pszenicy, jęczmieniu, żyta etc. Podczepia zatem wujek przyczepę do traktora. Dodam, że traktor to tzw. trzydziestka (fachowo Ursus C-330), w dodatku bez kabiny (dla nieznających się - http://kutno.olx.pl/ciagnik-ursus-c-330-iid-6960912 ). Nakreślając sytuację - wujek kieruje traktorem, na przyczepie jedzie mama Stasia. Sam Staś posadzony na błotnik ciągnika, trzymający się jedynie wujka jedną ręką. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć czyhające niebezpieczeństwo. Podczas jazdy, pokonując jakąś nierówność na polu, Staś nie daje rady utrzymać się na "siedzisku" i spada. Prosto pod koła przyczepy. Na domiar złego, wujek nie zauważa zdarzenia i zatrzymuje maszynę dopiero po krzykach matki - dokładnie w momencie gdy przednie koło przyczepy staje na główce Stasia, ukazując całą jej zawartość. Wszystko rozgrywa się na oczach lamentującej wniebogłosy kobiety.
Miał 6 lat.

W podobny sposób dochodzi do kilkuset wypadków rocznie. Uważajcie na swoje pociechy w każdej sytuacji. Bo chyba kilkuminutowa "świetna zabawa" nie jest warta życia czy kalectwa...

wieś

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 886 (942)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…