Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#35462

przez (PW) ·
| Do ulubionych
U nas w stacji niedawno, przed pracowniczym parkingiem, postawili szlaban i budkę, w której siedzi dozorca.
Dozorca, pan Olek, chyba pierwszy raz w życiu dostał trochę władzy (może decydować kogo na parking wpuścić, a kogo nie) i widać poczuł się jak sam Ivan Groźny. Czasem martwimy się, że pośle nad na ścięcie lub walkę z niedźwiedziem.

Jakiś już czas po tym jak pan Olek usiadł w budce zmieniłem samochód. Z dużego, czarnego, groźnego auta, na małą, niebieską popierdułkę.
No i jadę do pracy. Stoję pod szlabanem i nic... Otwieram okno i wychylam się. Hm, może mnie nie widzi? Jest zajęty i nie patrzy? Naciskam więc guzik domofonu. Nic... Trąbię. Nic...

Kurcze, muszę sprawdzić bo może pan Olek lubi ironię i postanowił zemrzeć na zawał w budce pod stacją pogotowia ratunkowego? Gramolę się więc z auta i zasuwam do budki. Nie no, siedzi...

J - Przepraszam, panie Aleksandrze, wpuści pan?
PA - Nie.
J - Dlaczego? To ja, Piotrek M. Pracuję tu, mam miejsce swoje o numerze 11B.
PA - Nie.

Nie chcąc zadzierać z dozorcą, krzyczę do kolegi coby mi kartę rzucił do szlabanu przez okno (koło domofonu jest czytnik, po podsunięciu karty szlaban się otwiera - dostaje to każdy pracownik, ja oczywiście już kilka dni po otrzymaniu zgubiłem i wciąż czekam na nową).

Wsiadam do auta i macham kartą. Szlaban idzie, przesuwa się jakieś 2cm i... staje.
Robię machu jeszcze raz. Szlaban idzie, 2cm i stoi. Machu, machu, machu... Szlaban idzie, kilka centymetrów i stoi...

Spoglądam na budkę, a pan Olek trzyma w ręku pilota do szlabanu i kiedy tylko ja robię machu, on zaraz naciska pilot co sprawia, że szlaban zatrzymuje się. Zaczynam się wkurzać, bo jak za 3 minuty nie będę siedział w stacji, to szef się przyczepi. Zmarnowałem już prawie 10 minut. A mój szef, porządny gość, ale wręcz nienawidzi kiedy ktoś się spóźnia.

Drę się więc jak popaprany, żeby mnie wpuścił, bo będzie draka. Machu macham, a ten swoje. Szlaban to podchodzi kilka centymetrów do góry po to, by za chwilę się trochę opuścić.

No i jest... 7:08, spóźniłem się. Szlaban magicznie się otwiera. Wjechałem, zaparkowałem, poszedłem do środka.

W środku odebrałem opieprz za spóźnienie i... 50zł kary w postaci odcięcia tej sumy od pensji. Nie dużo, ale można się wściec. Szefa nie obchodzi dlaczego ani co robi Olek. "Tam nie ma monitoringu, więc i tak tego nie sprawdzi, a przecież nie będzie sterczał w oknie i obserwował."

Na koniec dowiedziałem się, że to "kara" od pana Olka bo sprzedałem takie męskie auto żeby kupić taką cipiarską podróbę samochodu. Taką "pedalską". A pan Olek nie lubi pedałów i chciał dobrze, żebym przemyślał swoje naganne zachowanie.

Praca praca

Skomentuj (64) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1152 (1218)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…