Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#46872

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Do tej pory żerowałam, ale niestety przyszła kryska na matyska i ja również dodam swoją historię.
Dzisiejszego ranka dzielnie pokonywałam tą samą trasę do pracy, z którą mierzę się od prawie dziewięciu lat. Nie trudno się domyślić, że znam ją doskonale. Idąc ostatnim odcinkiem przecinam tory tramwajowe. Na tej trasie wyprzedziła mnie koleżanka z pracy, z którą nie łączą mnie jakieś wyjątkowe więzy koleżeńskie, ot... po prostu znamy się z pracy. Przed samymi torami zrównałyśmy się, przy czym ona się zatrzymała, a ja... nie wiem... być może roztargnienie, zamyślenie, głupota, rutyna, rozespanie (wstaw właściwe) w każdym bądź razie moja gapowata wina - weszłam prawie pod sam tramwaj. Na szczęście motorniczy na tyle ogarnięty i obserwujący otoczenie na czas rozpoczął hamowanie. W tym momencie i ja zauważyłam tramwaj i w porę się cofnęłam, odwracając głowę w stronę koleżanki, ze słowami:
- Co ja robię?
A ona przyglądając mi się odpowiada:
- Nie wiem, nie patrzyłaś.
Ja rozumiem, że gdyby to był ułamek sekundy, chwila, w której człowiek nie jest w stanie wymówić nawet jednej sylaby, ale to trwało kilka sekund, w czasie których koleżanka mogła mnie ostrzec!
Widziała ten tramwaj, widziała to, że ja z rozpędem wchodzę na te tory i bezmyślnie mi się przyglądała. Może nie pałać do mnie sympatią, mieć o coś żal, ale chodzi przede wszystkim o życie i zdrowie prawda? i nie ważne, czy jestem jej koleżanką z pracy czy nie!
No cóż... przynajmniej przestanę być niepoprawną idealistką, wierzącą w bohaterskie czyny znajomych i nieznajomych, ratujących w ostatniej chwili moje życie ;)

ulica

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -14 (20)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…