Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#48642

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia, którą tu opiszę będzie bezpośrednio związana z poprzednią (o dwóch piekielnych „magistrach”- zainteresowanych odsyłam: http://piekielni.pl/48219).

Opiekunom M. zdałam relacje z całego wydarzenia. Wyraziłam również gotowość składania zeznań w razie zgłoszenia przestępstwa. Wózek nie nadaje się do użytku, ale dziewczyna jednego z piekielnych (tego, który nie ucierpiał) przyszła do opiekunów M. i prawie na kolanach błagała o niezgłaszanie nigdzie sprawy. Bądź, co bądź Panowie zwlekli dziewczynę z poważnie uszkodzonym kręgosłupem z wózka i zostawili na schodach mimo jej protestów. Zakup nowego wózka dziewczyna piekielnego pokryła w całości (kwotę niemałą!), a że znajomi mają miękkie serce to odpuścili. Czyli wszystko dobrze się skończyło? Nie. Tu zaczyna się piekielność.

Otóż dostałam wezwanie na komendę. Posłusznie podreptałam na posterunek, żeby usłyszeć, że jestem podejrzana o pobicie. Jak to?

Najpierw piekielnemu złamałam nos, gdy usiłował URATOWAĆ kolegę, a potem go w ciemnej uliczce dopadłam i pobiłam do nieprzytomności. Wieczorem zgłosił się na pogotowie w stanie nieważkości spowodowanej nie tyle pobiciem, co stężeniem alkoholu we krwi. Liczne siniaki, zadrapania itd., jako sprawcę wskazał mnie. Potwierdziła - jego dziewczyna. Dokładnie ta sama - do rany przyłóż, która pokryła koszt nowego wózka. Szkoda, że akurat wtedy byłam na zebraniu mieszkańców mojego osiedla i widziało mnie ponad 20 osób.
Cóż mimo wszystko mam obejrzeć główny dowód na moją winę i potwierdzić, że to ja na nim jestem. Grzecznie usiadłam i obejrzałam razem z policjantami nagranie. Nagranie z wypadku w szkole. Na nagraniu widzimy jak rozmawiając z dyspozytorką pogotowia zastąpiłam piekielnemu drogę. Piekielny odepchnął mnie i zaczął pochylać się nad kolegą wyciągając ręce. W tym momencie dostał z pięści w twarz i bardziej z zaskoczenia niż od siły uderzenia upadł. To uderzenie (według JEGO zeznań) miało mu złamać nos.

Panowie usilnie starają się zachować powagę. W trakcie oglądania jeden z nich wychodzi na korytarz i wybucha gromkim śmiechem, a jego kolega dostaje ataku wesołego kaszlu.
Czemu?
Piekielny ma powyżej 1,90m wzrostu i jest dobrze zbudowany. Ja jestem dość drobna i dużo niższa. Mój cios i jego skutek wyglądały... Jak tylko przy takiej zależności mogą: śmiesznie.
Policjant stwierdził, że jeśli moje alibi się potwierdzi, to przestaje być główną podejrzaną.

Czas na moją piekielność. Wracając wpadałam do opiekunów M.- Jednak zgłoszą sprawę na policję.
W imię zasad „panie magistrze”, w imię zasad.

policja

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 729 (773)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…