Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#54301

(PW) ·
| Do ulubionych
Nasze państwo uwielbia kontrolować. Wiadomo, nadzór jest ważny, w końcu pewnie ci niesforni pacjenci/lekarze/farmaceuci żrą leki dla przyjemności i zupełnie bez potrzeby. Albo sprzedają. Albo w ogóle robią z nich kolorowe konfetti i trzeba łapać na gorącym uczynku.

Takie leki na chorobę obturacyjną płuc (podobna do astmy), na przykład. Żeby dostać te lepsze (znaczy droższe) trzeba być już mocno schorowanym. Trzeba wykazać w spirometrii (badanie między innymi objętości płuc), że pacjent ledwo oddycha. Inaczej zniżki nie będzie.

I tak, nasz pacjent X był już w stanie uprawniającym do drogich leków. Dostał, zaczął używać. Poprawiło się. Znów mógł wejść na swoje drugie piętro, może bez podskoków, ale zawsze. Przyszedł jednak czas kontroli. Spirometria. Wynik dobry, powyżej punktu refundacji. Hmm... Nie spełnia więc kryteriów do drogich leków. Zabieramy?
A może po prostu kilka dni przed badaniem odstawić lek, pogorszyć stan pacjenta, żeby badanie znów wyszło źle i żeby była zniżka? Tak czy inaczej musimy się nakombinować, żeby pani z KUNTROLI nie powiedziała "ale on ma dobre wyniki!". Tak, droga pani. Ma dobre, bo właśnie po to te leki dostaje...

Albo taka cukrzyca. Młody pacjent, zdyscyplinowany. Początkowo kilka badań cukrów wysokich. Potem coraz lepsze. Od kilku kontroli wyniki jak u zdrowego. To jak? Ma tę cukrzycę czy nie? Bo insuliny niby dostaje, ale kto wie? Może na czarnym rynku sprzedaje, a te cukry to ma dobre, bo zdrowy?

No ludzie, żebym ja musiała się tłumaczyć ze skutecznego leczenia...

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1143 (1185)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…