Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#54355

(PW) ·
| Do ulubionych
Wezwanie sprzed "jakiegoś" już czasu. Wchodzimy do mieszkania pacjenta. Malutka kawalerka od wejścia przytłacza nas bielą, czerwienią i niebieskością.

Ok, rozumiem, ja sam mam świra na punkcie ratownictwa medycznego. Mój motocykl, auto, portfel, klucze - wszędzie mam doczepione logo RM.

Jednak po wejściu do tego mieszkania zacząłem odczuwać niepokój. Dobra - myślę sobie - może gość zajmuje się sprzedażą takich gadżetów, bo kurde, to aż niemożliwe, aby na ścianach, podłodze, szafkach, lodówce, łóżku - WSZĘDZIE było logo ratownictwa, ubrania ratownicze, torby medyczne, nawet AED ćwiczebne stało na krześle, a zza blatu kuchennego wyglądał smętnie zwisający fantom.

Cholera, na pewno ma skalpel i zaraz nas wszystkich poćwiartuje.

Z kolegami szybkie spojrzenie na siebie, głęboki wdech i zaczynamy pracę. Pacjent, co jakoś mnie nie zdziwiło, studiuje ratownictwo medyczne.

Nie był chory. Chciał tylko sprawdzić standardy jakie panują w pogotowiu ratunkowym - liczył nam czas, sprawdzał czy wykonujemy absolutnie wszystkie (według niego) niezbędne badania i jak bardzo dokładni jesteśmy (podczas mierzenia ciśnienia miałem ochotę zacisnąć mu mankiet na szyi). Co chwilę nas poprawiał, bo jego wykładowca od...

Nie był chory. Właściwie nic mu nie było - w każdym razie fizycznie. Toteż po kłótni delikatnie wycofaliśmy się z mieszkania. Idąc przodem do niego, bo jakoś skalpel leżący gdzieś w pobliżu pobudzał naszą wyobraźnię. Spędziliśmy tam koło 30 minut i jestem ciekawy czy podlegaliśmy jakiejś ogólnej ocenie...

Praca praca

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 899 (953)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…