Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#62084

(PW) ·
| Do ulubionych
Zdarzyło się to lat już prawie dziewięć temu, gdy to postanowiłem podążać za moją Lubą do kraju Kiwi - Nowej Zelandii. Jako że była to wyprawa daleka, studiowałem długo zasady prawne, imigracyjne, załatwiałem wizy itd. Wreszcie wszystko jest, idę zakupić bilet lotniczy. Pani z biura podróży najpierw wybałuszyła oczy "gdzie chce pan lecieć?" (normalnie mi się "Miś" przypomniał z "nie ma takiego miasta "Londyn"), po czym wreszcie zaczęła szukać.

- Z Katowic musi pan jakoś dojechać do Warszawy, potem przesiadki: Londyn, Singapur, Melbourne, Auckland i Wellington. Tyle że w Melbourne musi pan przenocować, bo samoloty nie odlatują po 22.

No nic, bilet kupiłem, dzień podróży - rodziciel mój Świętej Pamięci obecnie podwiózł mnie na Okęcie z Katowic, czas odprawy, sprawdzają mój paszport...
- Ale pan nie ma wizy do Australii.
- Ale ja nie lecę do Australii tylko Nowej Zelandii, mam tylko międzylądowanie w Melbourne - odparłem.
- No tak, ale Australia wymaga wizy tranzytowej, bez problemu da się ją zdobyć i chyba z 10 PLN kosztuje, tyle że dzisiaj już pan jej raczej nie dostanie.

Takiego ataku paniki jeszcze nie miałem... Myślałem że bilet przepadnie, a na drugi nie byłoby mnie stać. Pani sprawdzająca paszporty była gotowa wzywać karetkę. No nic, wziąłem się w garść, szybki bieg do mojego przewoźnika i zmiana terminu odlotu. Po czym kolejne 3-4 godziny w samochodzie wracając do domu.

Wracam do biura podróży i wyjaśniam sprawę
- To pan nie wiedział, że do Australii trzeba wizy tranzytowej?
- No a skąd miałem wiedzieć? - zdziwiłem się.
- Internet ma? Trzeba było sprawdzić. No dobra, zmienimy panu termin, 600 PLN musi pan dopłacić.

Będąc jeszcze ciut w szoku powiedziałem że zapłacę przed odlotem... Ale z ciekawości poszedłem do konkurencji aby zapytać właśnie o podobny bilet.

Pierwsze co usłyszałem to pytanie czy mam wizę tranzytową do Australii bo takową potrzeba, a jak nie, to oni mogą pomóc mi taką zdobyć w ramach ceny biletu (jak już pisałem w zasadzie to tylko formalność).

Złożyłem oficjalną skargę na mojego agenta, dostałem kilka dni telefon od jej szefa z przeprosinami + zwrot kosztów podróży do Warszawy i pokrycie kosztów zmiany terminu odlotu.

biuro_podróży lotnisko

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 641 (697)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…