Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#63219

(PW) ·
| Do ulubionych
W pewnej zapa... niewielkiej wsi w pewnym rejonie Polski (sławnym z tego, że jest daleko od wszystkiego) na parafię przyszedł nowy ksiądz. Ani stary ani młody. Postanowił na początek panowania objechać swoje włościa.

W ramach gospodarskiego rzutu okiem dojechał do jeszcze bardzie zapa... niewielkiej wsi, w której był sklep spożywczy i gimnazjum z tabliczką "na sprzedaż". I jak się okazało dwa kościoły. "Ten nowy" i "ten drugi" strategicznie rozstawione 500 metrów od siebie, czyli w przeciwległych krańcach wsi, na przeciwległych górkach. Bo tu u nas wszystko jest na górkach.

Po inspekcji nowego poprosił o pokazanie starego. By do niego się dostać, musiał przejść opłotkiem, potem obok ujadającego psa na łańcuchu mieszkającego w beczce, po desce nad strumykiem i wspiąć się na górkę.
I wtedy się okazało, że tak właściwie to ma cerkiew. Co prawda z rzymskokatolickim krzyżem, ale w środku pełen ikonostas, polichromie i zardzewiała tabliczka z napisem "zabytek prawem chroniony".

Ksiądz obszedł obiekt i stwierdził, że na budownictwie to on się nie zna, ale chyba mu się kościół wali. No i na dodatek ten kościół był zbudowany z bali drewnianych ocieplonych pianką montażową do okien, co zafajdało trochę polichromie w środku. Grekokatolickie, ale ładne.
Kościół czy cerkiew, greko- czy rzymsko- katolicy, ksiądz stwierdził, że jakby nie było wiara siostrzana, będzie remontował.

I tu pojawiam się ja. W celu zrobienia dokumentacji na remont.
Jako, że żadnego obiektu, który ma wszystko krzywe i żadnego kąta prostego nie da się zmierzyć na raz, to byłam tam kilkukrotnie. I przy ostatnim razie stałam się świadkiem piekielności.

Otóż wieś wysłała petycje do biskupa, żeby księdza odwołać, bo doprowadził kościół/cerkiew do ruiny i źle gospodarzy. Przypomnę, że był proboszczem drugi miesiąc, z czego ja na obiekcie byłam już któryś tydzień.
Więc wysłali do biskupa prośbę o odwołanie proboszcza i podpisała się pod tym cała wieś, co strasznie biedny chłop przeżywał. Więc siedział i mi się skarżył na niesprawiedliwość świata, kiedy przyszła pani "od kluczy" i powiedziała, że to z tą petycją nie tak było.
Podobno pewna Pani Aktywistka przeszła się po wszystkich chałupach we wsi z kartką, "czy popiera się remont starego kościoła". Na kartce coś było napisane, nikt nie przeczytał, podpisało się wszystkie kilkanaście domów we wsi.

Dlaczego nikt nie przeczytał? Bo to jakby swojemu powiedzieć, że mu się nie ufa. Przecież tu oni wszyscy całe życie się znają. Poza tym Pani Aktywistka co miesiąc z jakąś kartką lata.
A ja mam tylko nadzieję, że dla dobra obiektu nie odechce mu się wszystkiego. Zwłaszcza, że tak naprawdę ma nowy kościół w tej wsi na 200 m2 i nic nie musi remontować.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 488 (554)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…