Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#63653

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Jak pisałam w poprzedniej historii, recenzuję książki i komiksy na blogu. Są to wyłącznie książki i komiksy bardzo złe, taki papierowy odpowiednik filmu The Room czy chociażby bardziej znanego Rekinada. W poprzedniej historii pisałam o reakcji na recenzję jednej z autorek. Dla tych, którym się nie chce szukać tamtej historii, pozwolę sobie zacytować kawałek:

" Autorka, o dziwo, dość znana, wydawana w "porządnym" wydawnictwie. Książki - złe bardzo, z gatunku harlekinów najgorszego sortu, ukrytych pod szyldem "literatury kobiecej". Reakcja na recenzje:

- post na jej własnym blogu, z którego dowiedziałam się, że napisałam recenzję, aby się "promować na jej blogu", a poza tym wszystko piszę z zazdrości
- rola drugoplanowa w jej następnej książce. Postać, mającą PRZYPADKIEM na imię tak samo jak ja (nie mam popularnego imienia, jakby coś) jest wiedzioną zazdrością dziewczynką, która pisze "złe" komentarze pod wierszami swojej niepełnosprawnej koleżanki. Niepełnosprawna dziewczynka płacze, ponieważ dostała złe komentarze, "zła hejterka od recenzji" jest zachwycona, bo to takie "cool". Nawet uznałabym, że to jednak jest przypadek, gdyby nie fakt, że "ta zła" posługuje się... moją własną wypowiedzią, którą zamieściłam na jednym forum (odnośnie tej właśnie recenzji), jedynie malowniczo przekręconą...
- w kolejnej książce tej pani jest opowieść o złej, zawistnej dziewczynie, która nie umiała pisać, więc została krytykiem literackim :)"

Historia drugoplanowej bohaterki "hejterki" (wzorowanej na mnie, a też prawdopodobnie na kilku innych osobach, które wyraziły niedostatecznie lizodupczą opinię o książce) ma swoją kontynuację w innej książce tej pani.

Dziełko opowiada o dziesięcioletniej Ani, sierocie, która przybyła na Jabłoniowe Wzgórze adoptowana... eee... plagiat allert! Dobra, nieważne.

W każdym razie, Ania, która przypadkiem wygląda zupełnie jak autorka, ma swoje nemezis, swojego Moriarty'ego w postaci złej hejterki o moim imieniu. Dowiadujemy się, że zła hejterka doprowadziła jedną dziewczynę do samobójstwa złymi komentarzami pod jej artykułami na blogasku (pomyślcie o tym, zanim zminusujecie komuś historię, możecie mieć czyjąś śmierć na sumieniu!) Poza tym jest wredną, grubą lesbiją, której nikt nie lubi i nikt nie może znieść. Na końcu książki podpala Ani dom, ponieważ jest wredna (i gruba, i lesbijka) oraz zyskuje przydomek "musztardówa", ponieważ, jak czytamy, "zalewa ją żółć zazdrości".

Książka zawiera inne smaczki, chociażby to, że pomimo tego, że akcja dzieje się +/- 15 lat w przyszłości mogłaby się dziać w Roku Pańskim 2010 czy złego hakiera/cyberterrorystę, który jest podobno tak znany, że jego facjata była pokazywana we wszystkich wiadomościach (jeśli zastanawiacie się, co takiego zrobił, odpowiadam, że w sumie do końca nie wiadomo, ja obstawiam, że zmienił stronę główną Onetu na fotę poseł Pawłowicz topless). Znajoma mówi, że sądząc po wyglądzie, backstory i zawodzie wykonywanym, ten bohater był mocno wzorowany na villainie z ostatniego Bonda, mamy więc do czynienia dość fascynującą kombinacją zżynek.

A ja mam tylko pytanie - czy to naprawdę wizja świata autorki? Czy naprawdę wierzy, że każdy, kto uważa, że jej książki do pereł literatury nie należą, to tępe, maksymalnie zawistne osoby, obowiązkowo brzydkie i samotne? I czy wierzy, że taka "zemsta" na stronach powieści może wywołać inną reakcję, niż czystą bekę z czytania tych głupot?

PS Nie jestem lesbijką
PS 2 Nie jestem gruba
PS 3 W sumie raz podpaliłam obrus koleżanki, ale niechcący i zapłaciłam, więc nie wiem, czy się liczy

bardzo śmieszna książka

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 253 (457)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…