Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#64011

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Moje mieszkanie pozyskałam z rynku wtórnego, razem z częścią wyposażenia po poprzednim właścicielu. W wyposażeniu tym była min. kuchnia. Mieszkanie jest w bloku z lat 80 ubiegłego wieku, a kuchnia- jak to mówią historycy sztuki- jest oryginalna z epoki.
Problem z niąjest taki, że kiedy się w niej piecze blokują się kurki od gazu i nie mogę wtedy normalnie gotować. Ale poza tym działa. Drugi problem to to, że w żadnym widocznym miejscu owa kuchnia nie ma numeru modelu (modela?), a jedynie widać nazwę firmy, więc nikt mi nie chciał do naprawy przyjechać.
W końcu znalazł się jednak facet (60+) który po znajomości ze starej pracy kumpla ojca (mojego) kolegi- pracującego w administracji- się pofatygował. Panów z normalnych serwisów AGD to widać przerastało.
Gość przyszedł, obejrzał i wydał wyrok.
-Jak Pani piecze, to blacha piekarnika od wewnątrz pod wpływem ciepła się wydyma i naciska od dołu na metalowe bolce do których przymocowane są kurki, dlatego się nie odkręcają.
-A co z tym zrobić?
-Nic. Kupić nową kuchnię. Albo nie kręcić kurkami jak się piecze, bo się rozszczelni kuchnia i będzie gaz się ulatniał.
-Ale to niebezpieczne- próbowałam apelować. Poza tym uwielbiam fachowców, którzy przychodzą a następnie opuszczają mnie ze stanem zastanym, bo nic się nie da zrobić póki nie wywalę na remont kuchni 10 000.
-A dzieci na mieszkaniu są?
-No nie ma.
-To jak wybuchnie będą mniejsze straty społeczne- i poszedł. Trzeba jednak mu przyznać, że nawet za fatygę nie skasował, tylko tak po znajomości od pana Marka.

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 14 (140)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…