Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#65694

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Żona kolegi zięcia sąsiada po pół roku bezowocnego poszukiwania pracy stwierdziła, że sytuacja dojrzała do tego, żeby się samozatrudnić. Po szybkim ogarnięciu opcji dofinansowań z PUPy i PROWu uznała, że założy spółdzielnię socjalną.
Kiedy spytałam czym to to jest usłyszałam: "musi być 6 bezrobotnych, dostajemy każda z nas dofinansowanie, wydajemy je wg. kosztorysu, a potem zatrudniamy siebie nawzajem". Acha.
W każdym razie- dziewczyny się między sobą dogadały. Wymyśliły bar typu mleczny z cateringiem. Bar potrzebuje kuchni z zapleczem a kuchnia potrzebuje mieć projekt adaptacji ze zmianą sposobu użytkowania, uzgodniony w sanepidzie, u strażaka i bhpowca... I tu z polecenia sąsiada zięć powiedział koledze który powtórzył żonie, że ja tanio i szybko mogę coś takiego ogarnąć:)
One niby w tej spółdzielni były równorzędne, ale jak w każdym stadzie musiała pojawić się samica alfa i wyszło na to, że to rzeczona żona.
W praktyce (a byłam przerażona wizją rozmowy z szóstką inwestorów na raz) wyglądało to tak, że zawsze byłą owa rzeczona żona i ktoś jeszcze z reszty. A że byłam na miejscu często, to szybko poznałam całą "drużynę". Z wyjątkiem jednej dziewczyny- "Aśki", z zawodu księgowej.
Gdy na żarty poruszyłam temat moje rozmówczynie zrobiły się lekko czerwone i wyznały, że mają z laską problem... bo raz, że w ogóle się nie pojawia, dwa: że trzeba do niej jeździć na głęboką wieś z dokumentami żeby cokolwiek podpisała, trzy będą same własnymi ręcami lokal remontować bo mają kasę tylko na urządzenia i nie liczą, że Aśka będzie z nimi przysłowiowe płytki kładła.A wywalić jej z całej inicjatywy nie mogą, bo muszą być w tym składzie przez rok.
Jak przyszło o zdawania dokumentacji- w atmosferze ulgi, przekroczenia kamienia milowego całego przedsięwzięcia itd- odbywającego się przy ciastku i piwku- to też Aśki nie było. Aśki nigdy nie było.
Dziewczyny wystartowały z działalnością 2.01.15- po ciężkim remoncie robionym systemem gospodarczym. Aśki na otwarciu nie było.
10.02 przyniosła chorobowe od lekarza, ze względu na szósty tydzień ciąży.
"Nawet nie udawała, że to z zaskoczenia"- skończyła mi relacjonować żona kolegi zięcia sąsiada.

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (259)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…