Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Wynajęliśmy z narzeczoną mieszkanie.

Okolica trochę parszywa, wystrój wskazujący, że wnętrze nawiedza duch Gierka, ale cena przystępna i jednak w centrum. Gdy się wprowadzaliśmy, właściciel zapewniał, że mieszkanie jest po generalnym przeglądzie. Tak, nie remoncie ale przeglądzie.

Zaraz po przeprowadzce sam wziąłem się za robotę i naprawiłem/wymieniłem wszystko co uznałem za konieczne. Jak to mawiają, atak przyszedł z najmniej spodziewanej strony.

W głównym pokoju wisiał sobie żyrandol-wiatrak. Wisiał przez zimę, wisiał przez wiosnę, w czasie ostatnich upałów włączyliśmy go (nie pierwszy raz, zaznaczam) i wtedy przestał wisieć. Konkretnie rzecz ujmując, spadł, na szczęście nie raniąc ani nas, ani zwierząt.

Zadzwoniłem do właściciela i poinformowałem go o samoczynnej zmianie wystroju. Wiecie co usłyszałem?

- No, to takie jest życie, w końcu spaść musiał. Już rok temu widziałem, że się hak poluzował...

Życie codzienne

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (208)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…