Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#67861

~igiveuallofme ·
| Do ulubionych
Będzie długo i mało zabawnie, ale z happy endem.

Długo zwlekałam z napisaniem tej historii. Bez zbędnych wstępów.

Rok temu zmarła moja mama. W rodzinie płacz, każdemu jest ciężko i każdy chce nas wesprzeć. Mama, zanim zmarła, prowadziła sprawę rozwodową z moim ojcem. Powodów było multum, a jeden z najważniejszych - ojciec strasznie pił. To, co się działo przed rozwodem to materiał na inne piekielne historie. Rozwieść się niestety nie zdążyła, a prawa tylko ograniczyła. (ładnie mi się zrymowało :))

Dziś opowiem o moim ojcu i jego rodzinie (mojej podobno też).

Jako że ja z moją siostrą nie ukończyłyśmy 18 lat, ktoś musiał się nami zająć. Ze strony mamy nie było jak. Babcia koleguje się z Niemcem, który wszystko chowa :), a siostra mamy również nie nadaje się na opiekuna. Została rodzina ojca, a dokładnie sam ojciec.

Spędzając te smutne wakacje, kiedy pożegnałyśmy rodzicielkę, u siostry mamy w innym mieście, dowiedziałyśmy się, że z owym "kochanym tatusiem" zamieszkać musimy. Oczywiście ciotka proponowała swoją pomoc, tak czy inaczej odmówiłyśmy z wielu powodów.

30 sierpnia wróciłyśmy w nasze skromne progi - bardzo skromne. W drzwiach mnie, siostrę i wujostwo przywitał pan ojciec - nie do poznania. Okularki, sweterek, dziś trzeźwa, ale widać, że pijąca twarz. Mój głośny bunt odbił się echem od ścian. Zostałam zakrzyczana:
- Daj mu szansę.
- Stara się.
- On was kocha (ehe).
- Jesteś zła, be i tak dalej, ponieważ nie dajesz kochanemu tatusiowi szansy.
- (ważne!) Cała rodzina (przede wszystkim była mowa o babci) od strony ojca przyjedzie i wam pomoże to wszystko ogarnąć.

Wujostwo nas zostawiło, wyjechało i tyle ich widziałam (dzwonili czasem, mają własne problemy, rozumiem).

Przez pierwszy miesiąc było nawet dobrze. Nawet zaczęłam mieć nadzieję, że przestał pić (nie widziałam go ponad rok, wmawiał nam, że absolutnie nie pije, w co na początku nie wierzyłam).

Pierwsza lampka włączyła mi się, kiedy dorosły człowiek, niby pracujący, idzie do roboty na 10/11 rano, wraca z niej około 14 i około 18 kładzie się spać. Dzwonię, informuję odpowiednie osoby -przesadzam.

Druga lampka pojawiła się na przełomie października/listopada. Zaczęłam znajdować puste butelki wiadomo po czym. Zaczął robić również awantury. O byle co. Jako że mój wiek kończy się na naście możecie pomyśleć, że według mnie "byle co" to spalenie pół mieszkania. Nie. Ten człowiek potrafił podsłuchać mnie i siostrę, jak sobie w kuchni żartujemy o Polakach (trzeba mieć dystans do siebie :)), wpaść do niej, zwyzywać nas i wysłać do łóżka o godzinie 21, odłączając korki i co może.

Już wtedy zadzwoniłam do wujostwa. Powzdychali i to tyle. Dzwoniłam regularnie do kuratora - mówiłam, jak jest. Sugerowali dzwonienie na policję, jak się upije - to, że tego nie robiłam, to był jeden z moich najgorszych błędów. Bałam się, że zabiorą mnie i siostrę do tzw. bidula.

Kiedy awantury się zaczęły, zaczęłam się upominać o babcię i całą rodzinę z dalekich gór, coby się trochę zainteresowali. Przyjadą, owszem, nie teraz, bo babcia/dziadek/ciocia/ktośtam choruje i nie mogą. Okej, rozumiem. Bardzo długo chorowali, biedni.

Nasza patologia w domu trwała 9 miesięcy. W tym czasie ojciec stoczył się niżej dna. Wyobraźcie sobie obraz śmierdzącego, brudnego i chudego menela pod sklepem. To mój ojciec.

Któregoś dnia wiosny pani pedagog przyszła z moją siostrą do domu (chodzimy do różnych szkół, a panie pedagog odwiedzałyśmy dość często, żeby "dawać raporty". :))

Tak się złożyło, że tatuś był w domu. Pijany. Poszarpał siostrę, zwyzywał przy pani pedagog, a ta wezwała policję. Tatuś uciekł gdzieś, pewnie żeby przez resztę popołudnia mógł się dopić.

Potem sprawy poszły szybko, wyprowadziłyśmy się i znalazłyśmy nowy ciepły dom u ludzi, których nawet nie podejrzewałyśmy o taki gest.

Zgadnijcie kto odwiedził tatusia dzień po naszej wyprowadzce? Rodzina :)

rodzina

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 293 (423)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…