Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#67915

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w pewnym dużym szpitalu i dzisiaj zwątpiłem w część jego personelu.

Otóż, koło godziny 10.00 zacząłem odczuwać narastający ból w barku, wiążący się z coraz wyraźniejszym ograniczeniem ruchu. Ponieważ urazu żadnego nie doznałem, zacząłem podejrzewać, że to jakiś stan zapalny związany z tzw "przewianiem" (przez te upały włażę wszędzie gdzie wieje i sypiam w samych gatkach przy otwartych drzwiach balkonowych). Kolega lekarz z oddziału stwierdził, że co najwyżej może mi wypisać coś przeciwzapalnego, więc poradził, żebym poszedł na SOR, bo tam mnie porządnie ktoś zdiagnozuje i zrobi od razu RTG. Zadzwonił nawet, żeby się upewnić, że nie są zawaleni robotą i będzie realna możliwość żeby mi ktoś to felerne ramię obejrzał.
Ponieważ miałem jeszcze przed sobą perspektywę dyżuru w drugiej pracy od 14.00 do 22.00, to poleciałem na SOR nawet się nie przebierając ze szpitalnego wdzianka. Faktycznie było pustawo, rejestracja szybka, dyżurny wypisał skierowanie na Rentgena i 10 minut później wróciłem do poczekalni.

No i jakby powiedział klasyk, na tym skończyło się rumakowanie. Nie miałem się zamiaru pchać na bezczelnego przed pacjentami, zwłaszcza, że wciąż było dość luźno i nikt nie był przyjmowany pilnie. Czekałem spokojnie na swoją kolej razem z resztą ludzi, a w międzyczasie "pan doktur" zrobił sobie 35 minutowa przerwę na obiad, po czym dostojnym krokiem, przez kolejne pół godziny, przemierzał SOR z prawej na lewą i lewej na prawą, a kolejka w poczekalni rosła i potężniała. W tym czasie inna lekarka przyjęła chyba z 8 osób!

Po 13-tej stwierdziłem, że to wszystko mija się z celem. Podziękowałem miłej pielęgniarce w rejestracji, wyjaśniłem, że mam inne obowiązki niż czekać aż ktoś, kiedyś, być może łaskawie mnie przyjmie i podreptałem na swój oddział, żeby się przebrać. Przebierałem się już z pomocą koleżanki, złapałem naszą lekarkę, wyprosiłem receptę i pognałem do drugiej roboty.

I tak sobie siedzę, naładowany NLPZ po dziurki w nosie, z ręką na temblaku i narastającą bolesnością i ograniczeniem stawu barkowego i zastanawiam się:
PRIMO: Czy nie trzeba było jednak wepchnąć się na chama lub poprosić mojego ordynatora żeby zadzwonił do któregoś z ortopedów?
SECUNDO: Ilu z tych pacjentów w dalszym ciągu siedzi i nie doczekało się zbadania?
TERTIO: Kto tego ciula tam zatrudnił????

No i pytanie zasadnicze: Czy urlop ordynatora SOR ma z tym jakiś związek?

słuzba_zdrowia

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 400 (466)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…