Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#67988

(PW) ·
| Do ulubionych
Wizytuje jedną budowę, którą robią na mojej dokumentacji.
W ramach prac, min. mają wejść ludziom do mieszkań, podeprzeć strop belami drewnianymi, zdemontować grzejniki, skuć tynk od wewnątrz na ścianie zewnętrznej budynku, wykuć miejsce na nadproże, zamontować nadproże, zrobić ściągi na pęknięciach konstrukcyjnych, które ukażą się po skuciu tynków, zatynkować, pomalować na wybrany przez właściciela mieszkania kolor i zamontować z powrotem grzejniki.

Brzmi okropnie, ale kamienicę ktoś postawił bez nadproży. Nadproże to belka przenosząca obciążenie muru znad otworu (okna/drzwi) na ścianę miedzy otworami. Krotko mówiąc. Zazwyczaj jest to belka stalowa, łuk z cegły albo belka z żelbetu. Ktoś kiedyś uznał, że niczego takiego nie potrzebuje i wymurował ścianę nad oknami zwyczajnie, jak standardowy kawałek muru, opierając cegły na desce montażowej podczas budowy, żeby mu ściana w środek okna nie wpadła.

Uznał zapewne, że do końca jego życia wytrzyma. 140 lat i dwie wojny później kamienica pękła w dwóch miejscach przez całą wysokość, a ludziom do mieszkań gołębie bez składania skrzydeł włażą. Postanowili więc kamienicę oblepić styropianem, bo i cieplej będzie i pęknięć nie będzie widać.

Trafili jednak na mnie, a ja na widok pęknięć dostałam ataku duszności i wymusiłam na nich te nadproża. Pod słowem "wymusiłam" mieści się seria awantur, nakaz Nadzoru Budowlanego, wielokrotne wizyty na budowie, groźba porzucenia zlecenia i utraty funduszy na docieplenie oraz przeklęcie mnie do trzeciego pokolenia wstecz i do przodu.
Kierownik budowy jednak nie nienawidzi mnie płomiennie jak większość lokatorów. Jest wesoły i gadatliwy.

- Ostatnio robiliśmy w mieszkaniu Piekielnego, wie Pani. Zostawił klucze i pojechał, bo to jakiś muzyk jest. My wchodzimy, a tu przy ścianie meblościanka. Nic nie wyniósł z pokoju, nawet firanek nie ściągnął. My do niego dzwonimy, żeby wracał i przygotował pokój bo to rujnacja zupełna jest, całą ścianę drzemy. A on, że jest teraz w Krakowie. No to odstawiliśmy meble, zdjęliśmy karnisz i firanki, przykryliśmy wszystko folią i zrobiliśmy swoje. A potem on wraca i do nas z mordą, że nie ułożyliśmy mebli tak samo, tylko są poprzestawiane. I że nie odkurzone, a karnisz musi sam teraz przykręcać.

I to nie raz przyszedł, tylko z każdą pretensją osobno, z każdą na piśmie i żąda żeby mu rekompensować. Finansowo. A nowe okno dostał w ramach remontu, bo mur tak siadł, że mu się jedno nie otwierało, bo się zgniotło. A szparę to sobie pianką montażową zalał, miał po całym murze narzygane. I on chce teraz rekompensaty, bo mu zakurzyliśmy. Artysta!

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 491 (527)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…