Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#68215

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czytając o Urzędzie Pracy przypomniała mi się sytuacja z moją kochaną ciocią.Historia bardzo odległa.
Ciocia (żona brata mamy) pracowała w Urzędzie Pracy i moja mama bez mojej wiedzy poprosiła ją ,żeby dała znać jeżeli będą organizowane jakieś sensowne kursy.Mama zrobiła to w trosce o mnie , ponieważ byłam świeżo po skończeniu szkoły średniej i bez pracy.Nie chodziło o załatwienie kursu a jedynie powiadomienie ,że coś jest.Ciocia obiecała i tak mijał czas.

Po pewnym czasie mama dzwoni i mówi ,że znalazła ogłoszenie w gazecie ,ze Urząd organizuje półroczne kursy związane z otwarciem własnej działalności gospodarczej.Ja w te pędy lecę , zapisuję się i zaczynam chodzić.Ciotunia ani słowem nie wspomniała o kursach.

Za to na najbliższym rodzinnym zjeździe miała do mnie i mamy pretensje ,że jak to ja chodze na taki kurs?Przecież teraz wszyscy będą o niej mówić ,że rodzinie coś po znajomości załatwia , że narobiłyśmy jej w pracy problemów.Jakich nie mam pojęcia do tej pory.No tak ja jej narobiłam problemów a nie te dwie dziewczyny ,które dzieki niej pracowały w tym czasie w Urzedzie.Jedna to jej bratanica , druga corka najlepszej koleżanki.Przecież to tak profesjonalnie wygląda jak obie w samym Urzędzie mówią do niej ciociu.

ps.żona mamy brata czy brata mamy to az takie bardzo istotne sformułowanie żeby się czepiać ?

rodzinka

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…