Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#68638

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam, przepraszam, miałam znajomych. Powiedzmy Państwo A. Są oni małżeństwem z 4 dzieci, niezbyt im się przelewa, pani A niewiele zarabia, pan A pracuje dorywczo, na czarno (bo komornik zabierze). Często im pomagałam, pożyczałam pieniądze, pisałam pisma, odwołania (bo się znów ktoś "przyczepił"), kserowałam, drukowałam, adresowałam koperty (pani A nie potrafiła). Przez kilka lat - dużo tego było. Okej, mam czas, pomogę.

Pan A jest naprawdę złotą rączką toteż bardzo często robił mi jakieś naprawy, małe remonty itp., nigdy za darmo co było jasne dla obu stron i obie były zawsze zadowolone. Do czasu.

Inna moja znajoma - pani B dostała mieszkanie do remontu. Remont kapitalny; bez wahania poleciłam pana A, zgodził się zrobi wszystko... robota na jakieś 3 miesiące, pieniądz dobry, szczęśliwy bardzo! Dzień przed "wejściem na mieszkanie" miał się zgłosić po klucze, wcześniej umawiali się na dany dzień, kontener zamówiony, materiały kupione, termin napięty. Pan A się nie zgłosił, nie odbiera telefonu. Na drugi dzień odebrał mówiąc: "Mam inną robotę, nie mam zamiaru z panią gadać!". I już. Żadnego przepraszam, żadnego choćby sms-a. Nie i już.

Ja zadzwoniłam do pani A. Tylu pretensji się w życiu nie nasłuchałam. A to że przecież tamta robota lepiej płatna, a to że jej nie rzuci dla jakiegoś remontu, a to że co z tego, że się umawiali... i w ten deseń 10 minut.
Finał jest taki, że Państwo A bardzo się na mnie obrazili, czekam tylko kiedy znów im zabraknie do wypłaty albo znów trzeba będzie napisać jakiś wniosek / pismo / odwołanie. Wtedy i mi nie będzie się chciało rozmawiać...

Nie wiem tylko z jakiego powodu ta "obraza majestatu" nastąpiła, ale cóż... przeżyję.

uslugi

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 214 (234)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…