Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#69156

~Farba ·
| Do ulubionych
Senna wioska gdzieś na wschodzie kraju. Miejsce, w którym przestępczość - przynajmniej oficjalnie - jest znikoma.

Będąc chwilowo u moich rodziców, postanowiłam zrobić dobry uczynek i pójść na zakupy spożywcze do sklepu oddalonego o jakiś kilometr od domu. Dochodząc już do sklepu, ujrzałam przed sobą jakiegoś człowieka w o wiele dla niego za dużej kurtce na o wiele dla niego za małym rowerze, jadącego w tym samym kierunku, co ja.

Ja skręciłam do sklepu, człowiek pojechał dalej. Zrobiłam, co zrobić miałam i poszłam nazad do domu rodzinnego, targając ze sobą ręczny wózek na zakupy w prawej ręce. Szłam sobie grzecznie poboczem, po lewej stronie drogi, kiedy wyprzedził mnie zauważony wcześniej człowiek na rowerze, jadący prawą stroną drogi. Człowiek ten obejrzał się i przyglądał mi się dość długą chwilę, cały czas jadąc przed siebie. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów, zawrócił i jechał w moim kierunku, "moją" stroną drogi. Pomyślałam sobie, że albo mu się nudzi, albo ćwiczy czas na setkę, skoro tak jeździ tam i z powrotem.

Okazało się, że raczej to pierwsze. Kiedy zbliżył się do mnie na jakieś dziesięć metrów, zwolnił i zjechał jak najbliżej krawędzi, więc ja - będąc uczynną istotą - zeszłam z jezdni na przydrożną trawę, usuwając się mu jak najbardziej z drogi. Bardziej już nie mogłam, bo tam zaraz był rów. Człowiek ów, będąc na mojej wysokości, wyciągnął prawą rękę i... chwycił mnie za prawą pierś.

Zszokowana tym, co właśnie zaszło, zdołałam tylko zapytać go, czy go poje..ło. Człowiek nic nie powiedział, pojechał w swoim kierunku (tak mi się przynajmniej zdawało), a ja poszłam w swoją stronę, przeklinając w myślach ów nieszczęsny wózek z zakupami, który blokował mi możliwość kopnięcia w rower człowieka.

Ze łzami wściekłości dotarłam już do drogi wjazdowej na podwórko rodziców i, chcąc przejść na drugą stronę drogi, obejrzałam się za siebie, żeby sprawdzić, czy nic nie jedzie. Około trzydziestu metrów za mną jechał ten sam człowiek i kiedy zauważył, że skręcam, zatrzymał się i udawał, że wpatruje się w coś na poboczu.

Godzinę później zgłosiłam tego człowieka na policję. Po tygodniu dostałam wezwanie do prokuratury w charakterze świadka w tej sprawie. Idę jutro.

P.S. Wiem, że "człowiek" to mało adekwatne określenie na kogoś, kto zachowuje się w ten sposób. Ale jakoś nazwanie go "mężczyzną" nie chciało mi przejść przez klawiaturę. Z premedytacją więc przez całą historię nazywam go "człowiekiem".

Droga powiatowa wioska

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 179 (271)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…