Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#69161

(PW) ·
| Do ulubionych
Pełno było historii osób skarżących się na piekielność, lenistwo czy bezradność pracowników ochrony, ja jednak jako taki pracownik chciałbym naświetlić niektóre sytuacje z drugiej strony.

Mały koncert na rynku pewnego miasta, otwarty dla wszystkich, pod scenę bardzo powolutku i chwiejnie zmierza mocno pijany jegomość. Facet nikogo nie zaczepiał, więc sam nic nie robiłem, wtedy podeszło do mnie kilku facetów z pretensjami. Dlaczego ja tego pijaka nie wywalę, jak ja porządku pilnuję, tutaj są dzieci, ja się nic nie znam na robocie, bo powinienem go od razu usunąć itd. Dopiero po kilkudziesięciokrotnym powtórzeniu, że będę miał go na oku, panowie dali mi spokój. Swoją drogą pijaczyna spokojnie słuchała koncertu trzymając się barierki, bez żadnych awantur ani niczego w tym stylu, ale to oczywiście ja tu byłem piekielny.

Inny podobny koncert na rynku, tylko że ostrzejszy. Zgromadziła się pod sceną grupka metali i zaczęli robić pogo. Nic w tym dziwnego, sam nie raz brałem udział w czymś takim. Kilka chłopaków nieźle się bawi podskakując i zderzając się w rytm piosenki. Że nie dostrzegłem w tym nic groźnego, to nie znaczy że nie zauważyli tego inni, i znowu do mnie z pretensjami co chwilę ktoś podchodzi że ja ich nie rozdzielę, przecież się biją, jak ja mogę pełnić służbę skoro nic nie reaguję. Żadne tłumaczenia nic nie dały, kto tu jest piekielny? Ochrona.

Polska wieś się bawi czyli... dożynki. Dwóch pijanych facetów się leje więc normalne, że interweniujemy, ja odciągam jednego, kolega drugiego, facet wielki jak stodoła, ja wzrostem nie grzeszę, więc ledwo go utrzymywałem. Wtedy od tyłu atakuje mnie jakaś baba. Szarpie i się drze co ja wyprawiam, przecież to jej mąż, jak ja mogę go atakować, przecież jestem ochroną, więc jak ja mogę tykać jej męża. Dziesiątki razy jej powtarzałem że ten facet jest agresywny, atakuje innych, ale to ja tutaj jestem piekielny, bo się szarpię z jej mężem.

Znowu dożynki, z pretensjami przychodzi kolejny facet. Uświadamia mi że jestem cholernym leniem, tylko stoję z założonymi rękami i nie pilnuję porządku itd. Gdy w końcu się wyżył i powiedział mi o co chodzi, okazało się że za budynkiem są jacyś gówniarze, piją piwo, wódkę, drą się i w ogóle pretensje, że nie zrobię z nimi porządku. Idę na miejsce, a tam siedzi na murku może z 15 osób w wieku 13-16 lat. Siedzą, rozmawiają i tyle. Żadnego alkoholu, żadnych awantur, nic, totalny spokój, sam się zdziwiłem że młodzież może być taka grzeczna, piekielność moja bo nic nie robię.

Reasumując, strasznie to niewdzięczny zawód, ale biedny student nie narzeka.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 246 (294)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…