Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#70299

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem instruktorem nauki jazdy.

Niektórym kursantom nauka przychodzi łatwo, inni mają mniejsze, bądź większe problemy. Dla jeszcze innych problemy zaczynają się dopiero na egzaminie.

Dziś historia egzaminów M. - jednego z moich kursantów.

Chłopak z jazdą radził sobie bardzo dobrze. Na kursie nie miał najmniejszych problemów. Na egzaminie trafił na egzaminatora X. Po wyjechaniu na miasto na jednym z pierwszych skrzyżowań, czekał przepuszczając auta z pierwszeństwem. W tym momencie egzaminator zaczął potupywać stopą. Na następnym skrzyżowaniu sytuacja się powtórzyła. Na kolejnym podobnie, plus uwaga egzaminatora - "Długo jeszcze będziemy czekać?"

M. zaczął kombinować, że może rzeczywiście jedzie zbyt zachowawczo i przy następnej okazji, kiedy na ulicy z pierwszeństwem auto było jeszcze kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania, postanowił dynamicznie ruszyć, tak aby przejechać przed nim.

Oczywiście egzaminator z uśmiechem na ustach depnął po hamulcach i stwierdził - "No, a teraz usiłował Pan wymusić pierwszeństwo. Dziękuję. Egzamin niezaliczony."

Lekko podłamany M. zapisał się na kolejny egzamin. Traf chciał, że spośród kilkunastu wylosował tego samego egzaminatora co za pierwszym podejściem.

Sytuacja się powtórzyła - na pierwszym skrzyżowaniu, egzaminator znowu zaczął swoje potupywania. Tym razem jednak M., bogatszy o poprzednie doświadczenia, zamruczał pod nosem:
- Nie ze mną te numery Brunner - a pełnym głosem (tak żeby się wyraźnie nagrało na kamerach):
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa.

Kiedy samochód przejechał, na horyzoncie pojawiło się kolejne auto, więc M. ze stoickim spokojem powtórzył:
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa.

Kiedy samochód przejechał, tym razem z drugiej strony pojawił się kolejny, więc M. ze stoickim spokojem powtórzył:
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa (wybaczcie powtórki).

Dopiero kiedy na horyzoncie nie było absolutnie nic, z pełną gracją pojechał dalej. Ten sam scenariusz dokładnie powielił na każdym kolejnym skrzyżowaniu i tym sposobem w przepisowe 45 minut przejechał raptem kilka ulic. Egzaminator przestał tupać, zrobił się za to czerwono-buraczkowy na twarzy. M. jeździł poprawnie. Na nikim nie wymusił pierwszeństwa, dzięki głośnym komentarzom egzaminator nie mógł też oblać go za blokowanie ruchu. Niestety (lub właśnie stety) nie mógł się do niczego przyczepić i po powrocie do Ośrodka Egzaminacyjnego przez zaciśnięte zęby wydukał:

- Zdał Pan.

Ciekawe kto był bardziej piekielny?

Nauka_Jazdy adult

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 667 (695)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…