Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#70472

(PW) ·
| Do ulubionych
Przed Świętami kurierzy, poczta, InPost - bez wyjątku są zawaleni robotą. Pojawiają się ogłoszenia, że przesyłka może nie dotrzeć na czas itp.

Uzbrojony w tą wiedzę, w tym roku postanowiłem kupić prezenty wcześniej - na początku grudnia.
I tu się zaczyna historia o tym, że nadgorliwość (wcześniejsze kupowanie prezentów świątecznych) też nie popłaca...

Pech chciał, że dostawa jednej z paczek do paczkomatów zbiegła się to w czasie z mikołajkami.
I oto w czwartek, 3 grudnia, dostaję o 18:36 SMS o treści mniej więcej: "Twoja przesyłka o numerze [tutaj kilkunastoznakowy numer przesyłki] czeka do odbioru PRZY paczkomacie XYZ, dzisiaj do godziny 20"

Akurat byłem w domu, niedaleko paczkomatu - przeszedłem się. Byłem na miejscu o 18:45.
Na parkingu rzeczywiście stał samochód. Ale bez jakiegokolwiek logo InPost. Przed nim sznurek ludzi. Grzecznie staję na końcu łańcuszka. Za mną stają kolejne osoby i tak sobie czekamy. Aż nagle ktoś z przodu woła: "Proszę Państwa, proszę podejść tu bliżej, bo Pan wyczytuje po kolei nr paczek"...
(Pan wyczytywał tylko 4 ostatnie numery z tych kilkunastu).

Jak zatem cała zabawa wyglądała potem?
- samochód InPost
- obwarzanek ludzi dookoła, próbujących usłyszeć nr przesyłki
- i biedny Pan z InPost, który bawił się w sierotkę losowania loterii: "4281? Nie ma. 2375? Nie ma. 3200? Jest - zapraszam po odbiór paczki.
Loteria pełna, zabawa w bingo gratis :)
Miej człowieku pecha i przyjdź minutę po tym, jak wyczytają Twój numer przesyłki. Czekasz, aż cała runda przeleci...

Skąd takie rozwiązanie? Z przeciążonego Paczkomatu.
Dlaczego wyczytywanie paczek, a nie jakoś po kolei? Bo w samochodzie paczki leżały w bliżej nieokreślonym bałaganie (podczas transportu chyba wszystkie się poprzewracały). Wg słów Pana z Inpost - było ich ponad 100. Więc i tak, szukając Twojej, musiałby przejrzeć wszystkie. To stwierdził, że będzie wyczytywał (w sumie nie głupie, jak się nad tym zastanowić).

Ostatecznie paczkę dostałem po pół godziny zabawy w takiego totolotka.
Zastanawiam się tylko, co by się stało, jak bym do 20 nie dał rady odebrać? Mogłem być gdziekolwiek, w innym mieście, na zajęciach. Ale na to pytanie mi Pan nie odpowiedział, zajęty czytaniem kolejnych numerków w bingo...

Był plus takiego sposobu odbioru - kolejka integrowała się niemal jak za czasów jedynie słusznie minionych :) Poniżej kilka przygód z tych 30 minut:

Jedna osoba, która była przede mną w kolejce, wciąż na swoją przesyłkę czekała.
Inna osoba przyszła i za chwilę usłyszała swój numer, odebrała szczęśliwa. Kolejka zgodnie stwierdziła, że powinna zagrać w totka :)

Jeden czekał na dwie paczki - jedną szybko dostał. Na drugą jeszcze musiał poczekać...

Przy okazji kilka osób przyjechało samochodami (paczkomat wybitnie "po drodze do domu", więc wracając z pracy ludzie podjeżdżają. Wąska dróżka dojazdowa. Kilka butików przy niej. Po chwili nie dało się wjechać ani wyjechać. Jakiś chłopak podszedł do samochodu, rozejrzał się i zwątpił... Kompletnie zastawione wszystko, bo każdy czeka na paczkę...

A już szczytem było, jak jeden gość wylosował swoją paczkę. Ale miał... za pobraniem. Kurier podszedł z nim do paczkomatu, wsadził paczkę do paczkomatu, a następnie człowiek musiał czekać na SMS, żeby paczkę odebrać. Śmiać się, czy płakać?

PS Żeby nie było, że demonizuję, mogłem kupić gdzie indziej, nie kupić przez inPost, wybrać pocztę itp.
InPost lubię, podoba mi się model biznesowy, pewnie wciąż będę kupował w ten sposób (o ile nie będzie innej tańszej opcji dostawy). Wiem, że w dużych miastach przed gorącym okresem wybiera się np 3 paczkomaty, a paczka będzie dostarczona do jednego z nich. Ja nie mam tej możliwości :/ A po gorącym okresie mikołajek, kolejne paczki już normalnie z paczkomatu odbierałem, a nie z samochodu :)

paczkomaty inPost

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 196 (244)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…