Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#70861

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jako że studiuję w mieście oddalonym o ponad 100 kilometrów od mojego rodzinnego, jestem zmuszona wynajmować mieszkanie.

W poprzednim roku szukałam oddzielnego pokoju, blisko mojej uczelni (na pierwszym roku mieszkałam z koleżanką, w połowie drogi między naszymi uczelniami i wychodziło około 30 minut drogi, więc zdecydowałyśmy się szukać pokoi oddzielnie, bliżej uczelni). Załapałam się w mieszkaniu ze znajomymi jeszcze z podstawówki. 10 minut na piechotę na Akademię, blisko centrum, cena odpowiednia jak na mieszkanie w trzy osoby w dwupokojowym mieszkaniu. Właścicielka wydawała się wspaniałą kobietą, do czasu.

Od początku mieszkania w mieszkaniu skarżyłam się współlokatorom na problemy z piecykiem gazowym - często potrzebował dłuższej chwili, aby się zapalić i grzać wodę, albo i czasami nawet się nie włączał.

Współlokatorzy mówili, że już od maja poprzedniego roku akademickiego (w mieszkaniu mieszkali dwa lata) mieli z nim problemy, zgłaszali je właścicielce, ale ona nic nie robiła z tym. W końcu, gdy w telewizji usłyszeliśmy o wybuchu gazu w kamienicy w Katowicach (która miała miejsce w listopadzie 2014), zagroziliśmy, że albo ona wezwie technika, jakiego chce, albo my zamówimy jakiegoś najlepszego i nie zapłacimy jej za mieszkanie w tym miesiącu. Po tygodniu mieliśmy naprawiony piecyk.

Pod koniec czerwca po rozmowie ze współlokatorami ustaliliśmy, że ja chętnie zostanę w tym mieszkaniu, wprowadzi się zemną moja siostra oraz koleżanka z uczelni. Rozmawiałam o tym z właścicielką telefonicznie. Niestety jeszcze nie zdecydowała, czy będzie chciała wynająć mieszkanie studentom, czy letnikom (miasto położone nad morzem).

Miała dać mi znać w dniu wyprowadzki. Wtedy także zapytałam się o jej decyzję. Niestety nadal nie wiedziała. Kazała zadzwonić za dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach stwierdziła, że chyba będzie wynajmować na krótki okres, ale dopiero we wrześniu będzie tego pewna.

Porzuciłam myśli, że wynajmę to mieszkanie, zaczęłam szukać innych. Jakiś tydzień później zauważyłam znajome mi zdjęcia na portalu z ogłoszeniami z mieszkaniami. Otworzyłam, sprawdziłam, poprzednia właścicielka chciała wynająć mieszkanie, to samo, jako mieszkanie dla 4 osób, droższe dwa razy, niż płaciliśmy ostatnio.

Stwierdziłam, że jej strata, znalazłam inne, w tej samej okolicy o podobnej cenie. W końcu drugiego września dostałam SMS-a.
Tak, od poprzedniej właścicielki, że jednak zdecydowała się wynająć na dłuższy okres. Oczywiście odmówiłam.

mieszkania

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 194 (226)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…