Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#71351

(PW) ·
| Do ulubionych
Po przeczytaniu historii o aptece, postanowiłam opisać Wam sytuację, która przytrafiła mi się rok temu.

Mój 2-letni wtedy syn zachorował na zapalenie płuc, lekarka zaleciła antybiotyk w zastrzykach. Posłusznie poszłam do najbliższej apteki, zrealizowałam receptę i wróciłam do domu. Sąsiadka, która jest pielęgniarką, obiecała, że będzie robić zastrzyki. Wszystko ładnie, pięknie do piątego (ostatniego) dnia kuracji.

Sąsiadka po nabraniu leku w strzykawkę zauważyła, że zawiesina różni się wyglądem od poprzednich dawek. Patrzymy na ulotkę i okazuje się, że to całkiem inny lek. Pani w aptece zamiast antybiotyku dała lek antykoncepcyjny w zastrzyku.

Chyba nie muszę opisywać naszej reakcji, jedyne, co ją tłumaczy to to, że opakowania były niemalże identyczne.

Moje dziecko miało szczęście, że zastrzyki codziennie robiła ta sama osoba, bo skutki mogłyby być opłakane.

W aptece nie usłyszałam nawet głupiego „przepraszam".

apteka

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (210)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…