Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#71461

(PW) ·
| Do ulubionych
Na moim stanowisku jest nas w sumie na styk - pracy jest idealnie dla 4 osób, za mało dla 5, przy 3 się nie wyrabiamy. Owocuje to problemami w układaniu grafiku, jeśli ktoś z niego z rożnych przyczyn wypadnie.

Taka sytuacja miała miejsce ostatnio. Bardzo przykra - znienacka zmarł tata jednego z kolegów. Sytuacja tragiczna, tym bardziej, że zostały w domu małe dzieci, trzeba przewieźć tatę kilkaset kilometrów itp. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle kolega do pracy wróci.

W związku z tym szyjemy grafik - za zgodą kierownictwa łatamy, kim możemy, sami biorąc trudniejsze zmiany i już na wszelki wypadek święta (nie chcemy zatrudniać nikogo nowego, może kolega wróci). Ściągamy między innymi dziewczynę, która przeniosła się od nas kilka miesięcy temu na inne stanowisko - chcemy ją na 2-3 dni, żeby dopiąć zmiany. Zamiast do siebie, przychodziłaby wtedy do nas, grafik (układany pod jej preferencje grafikowe) ona i jej szef dostaliby pod koniec tygodnia. Taki dialog:

Ona: Ale powiedz, kiedy X wróci do pracy?
Ja, zdziwiona: Nie wiem.
Ona: Ale mniej-więcej?
Ja: Słuchaj, ojciec mu wczoraj zmarł, nie wiadomo jeszcze nawet, kiedy pogrzeb będzie, skąd mam wiedzieć?
Ona: Ale do połowy marca?
Ja, zirytowana: Nie wiem, może w ogóle nie wróci.
Ona: Ale mi to potrzebne!
Ja: Nam też, do cholery, na zastąpienie 20 zmian! Ty tu tylko na dwa dni przyjdziesz!

Umilkła, obraziła się. Obrobiła mi tyłek u koleżanki, że ponoć nie chcę jej powiedzieć, jakie zmiany dostanie.

Edit: Cholera, może rzeczywiście niewyraźnie piszę?
- Dziewczyna przychodzi na max 2-3 dni, nie na cały miesiąc.
- Te dni pokrywałyby się z jej grafikiem, więc dla niej bez niespodzianek.
- Nie, nie zostałaby w naszym dziale, ma swoje stanowisko i jest tam potrzebna.
- Nie ona jedna przychodzi nam pomóc, łaski nam nie robi - to polecenie służbowe szefa.

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (226)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…