Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#71469

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak już wspominałem, prowadzę działalność gospodarczą, produkuję i sprzedaję sprzęt zabezpieczający przed poślizgiem, zarysowaniem czy obiciem.

Dzisiaj będzie o wigilii pracowniczej.

W mojej firmie jest taki zwyczaj że pierwszy dzień pracujący po świętach Bożego Narodzenia jest dniem wigilii pracowniczej. W roku 2015 był to 28 grudnia. Jest to taki luźny dzień, w którym pracownicy dostają prezenty, siedzimy sobie na spokojnie rozmawiamy, coś jemy, czasem wypijemy. Ogólnie takie jakby wolne, tylko że w pracy. Natomiast już następnego dnia mamy remanent. Jednak do historii.

28 grudnia 2015 roku, godzina gdzieś 8:30. Złożyliśmy między sobą życzenia, podzieliliśmy się opłatkiem, dałem pracownikom prezenty, ja dostałem od nich. Siadamy do zakąsek, napój bogów polany do szkła i wtedy słychać jak coś wjeżdża na podwórko. Nie moja minuta jak Jacuś (znany wam ze wcześniejszej historii) zjawia się w skromnych progach firmy.

[J]acuś - No witam, wsiego dobrego ze Świętami.
[N]yord - Cześć, wzajemnie, coś potrzebujesz?
[J] - No na wigilie przyjechałem, pracownikiem byłem, to chyba jakiś prezent mi się należy, heheh.
[N] - Mam Ci przypomnieć ile pracowałeś i dlaczego zostałeś zwolniony?
[J] - No ale pracowałem i się należy, heheh.
[N] - Pracowałeś miesiąc czy 3 tygodnie, wywaliłem Cię dyscyplinarnie bo przyjechałeś na bani, do tego się spóźniałeś i uważasz że coś Ci się należy?
[J] - To prezentu nie będzie? Wódeczki się nie napijemy?
[N] - Nie.
[J] - To ch*j Ci w du*ę żydzie pierd*lony. Burżuazja zaje*ana.
I wyszedł.

Komentować chyba nie muszę.

PS. Dla wyjaśnienia, Jacuś dowiedział się od chłopaka, który go zastąpił, bo są z tej samej wioski i myślał że za darmo dostanie suwenir.

Byli pracownicy

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 439 (453)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…