Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#72358

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielność dnia codziennego.

Pracuję w sporej firmie. Na tyle dużej, że ma własny budynek, razem 3 piętra, spora powierzchnia. Całość zaplanowana na tyle dobrze, że na każdym piętrze są po 3 toalety damskie i męskie, w każdej po 3 kabiny. "Moje" piętro jest niedostępne dla osób z zewnątrz - sama księgowość, informatycy itp., generalnie pracownicy wewnętrzni (strzelam, że jakieś 150 osób, może troszkę więcej), więc w łazienkach jest tym bardziej czysto. Do tego serwis sprzątający zagląda tam dość często. Generalnie higiena aż miło.

Jeśli jednak komuś nadal to nie odpowiada, zawsze może przynosić jednorazowe nakładki podróżne czy "wić" je sobie z papieru. Proste? Niby tak.

A jednak jest jedna, jedyna lasencja - niezidentyfikowana jeszcze - która tego nie ogarnia. I zawsze wchodzi z butami na deskę, zostawiając po sobie brudne odciski podeszew i/lub mokre ślady zbrodni. Właśnie znalazłam kolejne. Dziewczyna nawet po sobie nie sprząta. Zostawia mokro-brudny syf. Nie jest to może wielki problem - kobiet na piętrze może 60, kabin łącznie 9, dajemy radę między jednym a drugim sprzątaniem - ale no kuźwa mać, ile można prosić i pisać kartki do spółki z paniami sprzątającymi...?

Jeśli to czytasz - zacznij po sobie sprzątać, dziewczyno.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 376 (380)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…