Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#72629

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak nie kupiłam roweru.

To był mój trzeci, może czwarty rok jeżdżenia po mieście na dwóch kółkach przez cały rok, niezależnie od pogody, więc dokładnie wiedziałam, czego oczekuję. To miał być typowy mieszczuch, przerzutki i dynamo w piaście, nic nietypowego.

Postanowiłam zacząć od sklepów stacjonarnych, a nuż znajdę coś od ręki i nie będę musiała użerać się z kurierem i składaniem. Poszłam do jednego z czołowych, sieciowych sklepów z rowerami, wyjaśniłam sprzedawcy czego poszukuję.
Ale on wiedział lepiej.

- Po mieście nie trzeba jeździć rowerem miejskim, pokażę pani takie lepsze, trekingowe albo szosowe.
- Nie, to musi być mieszczuch, mam problemy z kręgosłupem, muszę jeździć w pozycji "jak u królowej na herbatce" albo znów wypadnie mi dysk. Trekingowego nie potrzebuję, bo jeżdżę tylko po mieście. Szosowy w ogóle odpada, miałam opony 1 i 3/8 cala i już były za wąskie na jazdę w zimie i po bruku. I chcę typowo damską ramę.
- Oj, ale te miejskie rowery to strasznie ciężkie...
- Wiem, mam taki od kilku lat i w ogóle mi to nie przeszkadza, wnoszę go co najwyżej po kilku schodach.
- Ale proszę zobaczyć [tu podaje mi do potrzymania super lekką, mega drogą szosówkę], to pani jedną ręką podniesie.
- Jest zdecydowanie za drogi, poza tym mówiłam panu, nie mogę jeździć w takiej pozycji, bo kręgosłup. Chcę miejski! I z przerzutką w piaście, 7 biegów.
- A nie lepiej więcej?
- Tyle mi wystarczy, jeżdżę po płaskim, ale cały rok, wolę mieć pochowane przerzutki i łańcuch, wie pan, błoto pośniegowe, sól, piach...
- A pani wie, jaki to kłopot z byle wymianą dętki?
- Wiem, ale dętkę wymieniam max raz w roku, a jeżdżę codziennie, ważniejsze jest dla mnie to, że wygodniej zmieniam biegi, wszystko jest pochowane, a hamulec jest w kontrze.
- Ale te nowoczesne hamulce tarczowe mają bardzo dobre przełożenie, to lepsze niż kontra.
- Wiem, ale wolę kontrę, zawsze miałam taki hamulec i byłam zadowolona.
- No właśnie, taki pani miała i z przyzwyczajenia wybiera, a tu trzeba się otworzyć na nowe rozwiązania!
- Nie, zawsze taki wybierałam, bo to wygodniejsze przy jeździe w mieście, ręce w zimie mi marzną, palców nie czuję, manetki są śliskie, wolę hamować nogami i mieć ręce wolne, żeby np. zasygnalizować skręt.
- No jak pani chce, ale ja uważam, że...

Podziękowałam, wyszłam, miałam dość. Nie pokazano mi żadnego roweru, spełniającego moje wymagania – choć sklep miał ich w ofercie kilkanaście. Zostałam chyba potraktowana jak typowa baba, która uparła się na ładniutki miejski rowerek, bo to modne, hipsterskie, można na targ podjechać po eko marchewkę, a nie rowerzystka jeżdżąca na co dzień i świadomy klient. Może trzeba było przyjść w lycrach, a nie spódnicy i balerinkach (w których wygodnie dojechałam do sklepu na starym rowerze)?
Kupiłam online, dokładnie to co chciałam.

sklep rowerowy

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 358 (372)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…