Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#72702

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o firmach i naciągaczach za granicą.

Dawno, dawno temu postanowiłam założyć firmę w Norwegii. Wszystko fajne pięknie, firma założona, czekamy na numer organizacyjny.

Dzień: sobota, godzina około 6-7 rano. Budzi mnie telefon. Miły pan w słuchawce rzecze, iż firma założona, numer już jest i w ogóle gratulacje! Oni mogą pomóc, cud, miód, orzeszki, proszę tylko potwierdzić swoje dane SMS-em "OK". Oczywiście jeśli pani się odwidzi i postanowi zrezygnować, wystarczy napisać na ten sam numer, że pani rezygnuje lub zadzwonić.

Więc poszło OK.
Jakiś czas później na firmowego maila przychodzi wiadomość, że czeka na mnie do zapłacenia faktura na 4,5 tys. koron norweskich za jakąś telefoniczną paczkę z abonamentem, której oczywiście nie zamawiałam.
Oczywiście pierwsze co, piszę SMS-a... Zero odzewu, próbuję dzwonić. Numer nieaktywny. Odpisuję więc na maila, że nic nie zamawiałam i nie jestem tym zainteresowana. Jak grochem o ścianę :)
SMS-y, telefony, maile non stop. Kompletna zlewa. Więc w końcu gdy przyszła pocztą kolejna faktura, tym razem na 6,5 tysiąca, wkurzyłam się.
Papiery w łapę, screeny maili, SMS-y i na policję.

Co się okazało?
Moje zgłoszenie nie jest jedyne. W ostatnim czasie z tym samym problemem przychodziło pełno osób, a faktura, którą otrzymałam, jest FAŁSZYWA.
Pani na Policji powiedziała, że mamy nic nie płacić i najlepiej skontaktować się w tej sprawie z adwokatem, poza tym w norweskim prawie nie ma niczego mówiącego o tym, że SMS "OK" to umowa. A nawet jeśli, to z każdej umowy jest wypowiedzenie.

Najgorsze jest to, że nie można się ich pozbyć. Nic sobie nie robią z informacji, że są zgłoszeni na policji, dalej uporczywie się dobijają i wysyłają kolejne faktury.

No zabić to za mało...

zagranica

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 174 (206)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…