Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#72882

(PW) ·
| Do ulubionych
O pewnym braku przytomności i rozeznania w prawie kraju, w którym się przebywa.

Przyjechało do Polski dziewczę z drugiego końca świata. Dosłownie. Studiowało sobie, ale postanowiło też dorabiać. Młode, niedoświadczone, ale trafiło dobrze, do dużej korporacji, krzywda jej się nie działa - zero nadgodzin, zero mobbingu, a jako, że zna egzotyczny język, to jeszcze niezłe pieniądze.

Niestety, dziewczę nie uznało za stosowne dowiedzieć się jakie prawa i obowiązki spoczywają na pracowniku w państwie nad Wisłą. I tak pewnego dnia, będąc zagrafikowana na 9 rano, zadzwoniła o 11, że ona się nieco spóźni, bo jeszcze psa wyprowadza. Regularnie zresztą spóźniała się po kilka godzin, bo zapomniała nastawić budzika, bo była zmęczona, bo nie chciało jej się wstać.

Hitem jednak była jedna z ostatnich akcji, zanim firma się z nią pożegnała. Zadzwoniła, że jest chora i kilka dni jej w pracy nie będzie. Przełożona, znając już jej pomysły, uprzedziła ją o konieczności uzasadnienia nieobecności odpowiednią dokumentacją. Wróciwszy do biura, panna przyniosła... paragon z apteki. Była bardzo zdziwiona, że to nie jest wystarczający dowód na bycie chorym.

pracownik obcokrajowiec prawo

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 355 (379)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…