Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#75011

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótka kompilacja "piekielnych rodziców" - zaobserwowane w ostatnim czasie:

1. Piaskownica - kilkuletnie dziecko (zazwyczaj dziewczynka, ale niekoniecznie), ubrane w białe rajstopki i białą sukieneczkę (ewentualnie jasno-popielaty dres w przypadku chłopców). Rodzic (zazwyczaj mamusia) prowadzi takie dziecko do piaskownicy, mówiąc:
- Tylko się nie pobrudź!
Po czym co kilka minut raczy wszystkich okrzykiem:
- Kasiu (ew. Krzysiu), nie siadaj na piasku, bo się pobrudzisz!

Ja rozumiem, że czasami może zajść konieczność ubrania dziecka ładnie i elegancko. Ja rozumiem, że wtedy trzeba strasznie uważać, bo dziecko się potrafi wybrudzić wszystkim.
Tylko po co wystrojone dziecko prowadzić do piaskownicy?!


2. Środek sierpnia, piękna pogoda. Godzina 12. Plac zabaw typu "patelnia" - ani grama cienia. Dziecko cztero-pięcioletnie, ubrane w grube, dresowe spodnie, sweter, i wełnianą czapkę. Oczywiście w takich warunkach biedny dzieciak jest czerwony na twarzy z przegrzania i ledwie łapie oddech. Co słyszymy z ust mamusi (czasami babci)?
- Krzysiu, nie biegaj, bo się spocisz!
- Krzysiu, ale ty jesteś spocony! Może się przeziębiłeś? Ty chyba masz gorączkę!
- Krzysiu, usiądź na chwilę, bo się zgrzałeś!
Kiedyś nawiązałem rozmowę z taką mamą. Po krótkiej wymianie zdań, zapytałem, dlaczego to dziecko jest tak grubo ubrane. Odpowiedź?
- A, bo wczoraj wieczorem było strasznie chłodno.


3. Zabierasz dziecko nad wodę. Rozkładasz kocyk, ręcznik, zakładasz dziecku strój kąpielowy, wyciągasz koło ratunkowe, dmuchanego tygrysa, materac, i cały ten majdan. Po czym mówisz dziecku:
- Tylko nie wchodź do wody!


4. U lekarza - pobieranie krwi - poczekalnia.
Mój syn ma 2 lata, i potrafi powiedzieć raptem kilkanaście słów. Pomimo to potrafiłem mu wytłumaczyć, że przyszliśmy do pani doktor, która go ukłuje w rączkę, żeby był zdrowy, i że to troszkę zaboli, ale zaraz przestanie. Wiedział to już dzień wcześniej. Dzięki temu dziecko bez histerii samo weszło do gabinetu, samo nadstawiło rękę, i płakało raptem przez 10 sekund (w końcu powiedziałem, że zaboli i przestanie).
Nieskromnie się pochwalę - byłem jedynym rodzicem, który potrafił rzetelnie i uczciwie powiedzieć dziecku, co się stanie.
Rekordzistką była mama (na oko) 6-latka. Próbowała wmówić dziecku, że przyszli do kina. Z kontekstu rozmowy wnioskuję, że wychodząc z domu, dziecko myślało, że idzie na plac zabaw. Oczywiście, 6-latek głupi nie był, i nie wierzył w żadną ściemę - wył, kopał, i wyrywał się...

5. U lekarza - wizyta kontrolna i szczepienie
W "naszej" przychodni system wygląda tak: Najpierw wchodzi się do pokoju pielęgniarek, gdzie dziecko jest mierzone i ważone, oraz wypełniana jest cała dokumentacja. Następnie przechodzi się do sąsiadującego gabinetu lekarskiego na badanie, po czym wraca do pielęgniarek na szczepienie (gdzie czasami jest już kolejne dziecko do mierzenia i ważenia). Dzięki temu byłem świadkiem scenki:

Dziecko ok. 1 roku (jeszcze niechodzące), razem z obojgiem rodziców.
(P)ielęgniarka - Proszę rozebrać dziecko
(R)odzice - ...
(P)ielęgniarka - Proszę rozebrać dziecko
(R)odzice - Ale... Jak?
(P)ielęgniarka - No wszystko, proszę zostawić tylko pampersa
(R)odzice - Ale... Jak?
Z dalszej rozmowy wynikło: żadne z rodziców nie potrafiło dziecka rozebrać, ponieważ... zawsze robiła to babcia.
Dla osób nieobeznanych z małymi dziećmi - w praktyce oznacza to, że żadne z rodziców nigdy się nie zajmowało własnym dzieckiem. Kilkumiesięcznego niemowlaka w praktyce trzeba czasami przebierać co 3-4 godziny....

dzieci rodzice plac_zabaw

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 337 (365)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…