Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#75099

(PW) ·
| Do ulubionych
Z pamiętnika laborantki.
Uwaga, będzie trochę niesmacznie.

Tak, zdaję sobie sprawę, że słoiczki na badania moczu nie są zbyt szczelne, że trudno je prosto zakręcić i koszmarnie ciekną w transporcie, dlatego nigdy nie narzekam, jeśli komuś się rozchlapie, ale też stykając się z tym kilka/naście razy dziennie naprawdę wiem co zrobić i takie, a nie inne polecenia wydaję bynajmniej nie dla zabawy.

Przychodzi [P]an w średnim wieku, wyciąga pudełko z siatki foliowej, w siatce potop, z pudełka leci ciurkiem.
Ja - Poproszę ten słoiczek nad zlew, bo widzę, że pociekło.
P - Ale ja mam nieopisany. (Wyciąga rękę ze słoikiem w moją stronę)
J - Dobrze, zaraz się tym zajmiemy, ale na razie proszę postawić na zlew, bo cieknie na podłogę. (Zlew na wyciągniecie ręki).
P - Ale ja mam nieopisany! (Podaje mi jeszcze bliżej, odsuwam się, żeby nie zostać oblana - siedzę twarzą w twarz z pacjentem, nie mam przed sobą biurka itd).
J - Proszę odstawić, ja podpiszę. (Nieco głośniej i wyraźniej; może niedosłyszy, może zestresowany, że zaraz będzie miał pobieraną krew nie do końca "kontaktuje").
P - Ale ja mam NIEOPISANY! (Podepchnął mi gwałtownie pod nos, nie przesadzam, 20-30cm od twarzy, zawartość ciur ciur ciur na moje spodnie.

No nie ukrywam, poziomy mojej cierpliwości gwałtownie się zmniejszyły.
J - (stanowczo, wskazując kierunek otwartą dłonią) Proszę odstawić słoik na zlew. Cieknie i właśnie mnie pan oblał.
P - Toż mówię pani, że nieoznaczony mam.
Co pani taka drażliwa, wielka mi afera!
J - A pan lubi być oblany czyimś moczem?
P - Jak się pani brzydzi, to nie powinna pani tu pracować!

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 617 (625)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…