Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#75705

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia opowiedziana mi przez mamę.
U naszej 50-paroletniej sąsiadki zdiagnozowano cukrzycę typu 2. Lekarz przepisał jej tabletki, których miała brać określoną ilość w ciągu dnia.
Sąsiadka dokładnie stosowała się do zaleceń. Jednak niedługo potem pojechała do córki za granicę, gdyż ta załatwiła jej sezonową pracę. Była to fizyczna praca, ale sąsiadka jakoś dawała sobie radę.
Jednak w pewnym momencie zaczęło się z nią dziać coś niedobrego: było jej słabo, trzęsły się jej ręce. W czasie ćwiczeń przeciwpożarowych nie była w stanie sama wyjść z budynku - koleżanki z pracy musiały pomóc jej iść.
Sąsiadka na początku uważała, że to przez pracę. Jednak, gdy okazało się, że wypicie coli lub zjedzenie słodkiego batonika powoduje magiczne ozdrowienie, sąsiadka doszła do wniosku, że to musi być coś nie tak z cukrem.
Po powrocie do Polski poszła znów do lekarza i opowiedziała mu co się dzieje. W odpowiedzi została zwymyślana: "Jak to?! Nie mierzy sobie pani poziomu cukru?! Czemu się pani dziwi, że jest pani słabo?!".
Sąsiadka odpowiedziała, że po pierwsze ma prawo nie wiedzieć, bo nigdy nie miała styczności z cukrzycą. A po drugie, lekarz wcześniej sam kazał jej brać tabletki - o mierzeniu cukru nie było mowy.
W końcu lekarz łaskawie przyniósł jej glukometr i pokazał jak go używać. Jak to miło z jego strony...

słuzba_zdrowia

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -4 (38)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…