Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
W nawiązaniu do http://piekielni.pl/76546

To akurat jeszcze nic.

Miałem Ci ja kiedyś taką znajomą: kolczyki, tatuaże, pół głowy wygolonej, pół głowy na różowo, rozciągnięty sweter i jeansy. Co ważne dla historii miała dzieciaka i to dość młodo, mieszkał z nią, ale z tego co wiem tatuś był dochodzący ale bardzo wporzo. Dzieciak też mnie znał, podobna historia jak w opisanej powyżej sytuacji.

Tak się złożyło, że zapisali tego dzieciaka do przedszkola tuż koło mojego mieszkania. Idę ci ja sobie kiedyś po bułki do sklepu i spotykam ją wściekłą i zdesperowaną, próbuje się do kogoś dodzwonić, bez rezultatu.

O co chodzi? Po raz pierwszy poszła dzieciaka odebrać z przedszkola (zwykle robi to tatuś i córkę jej doprowadza dopiero jak ona wróci z pracy), ale jej odmówili wydania własnej córki z przedszkola, a ona nie ma dokumentów przy sobie, żeby potwierdzić, ze jest jej matką. Spytała, czy możemy coś zaradzić.

Poszedłem zatem do tego przedszkola i powiedziałem "dzień dobry, przyszedłem po Zosię, jestem jej wujkiem". Zosia na mój widok ucieszyła się, dziecko wydano mi bez problemu, dodatkowo informując mnie o podejrzanej sytuacji jakoby jakaś młodociana ćpunka czy inna punkówa chciała dziecko porwać.

Nie chciałem robić zamieszania, więc wyjaśnienie sytuacji pozostawiłem rodzicom Zosi na później, ale tyle by było jeśli chodzi o odpowiedzialne wydawanie dzieci z przedszkoli komu trzeba, oraz osądzanie ludzi na po pozorach.

przedszkole

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 226 (272)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…